Jak poinformował w środę dziennik "Financial Times", chiński wywiad uzyskał dostęp do systemów poczty elektronicznej używanych przez personel kluczowych komisji Izby Reprezentantów Stanów Zjednoczonych. Ambasada Chin w Waszyngtonie odrzuciła oskarżenia o cyberszpiegostwo, nazywając je "oczernianiem".
- Po więcej aktualnych informacji z kraju i ze świata zapraszamy na rmf24.pl.
Według informatorów gazety celem ataku stali się asystenci pracujący dla komisji spraw zagranicznych, wywiadu, służb zbrojnych oraz specjalnej komisji do spraw Chin. Włamania zostały wykryte w grudniu. Za operacją stoi Ministerstwo Bezpieczeństwa Państwowego (MSS), czyli chińska służba wywiadowcza, która od lat prowadzi działania wymierzone w amerykańskie sieci komunikacyjne.
Atak jest elementem wieloletniej operacji MSS o kryptonimie "Salt Typhoon". Kampania ta pozwala Chinom na dostęp do niezaszyfrowanych rozmów telefonicznych, SMS-ów i poczty głosowej niemal każdego Amerykanina, a w przeszłości umożliwiła także przechwytywanie rozmów wysokiej rangi amerykańskich urzędników.
Jake Sullivan - były doradca do spraw bezpieczeństwa narodowego - przyznał w ubiegłym roku, że amerykańskie firmy telekomunikacyjne są "wysoce podatne" na ataki tej grupy ze względu na przestarzałą infrastrukturę, której modernizacja wiąże się z ogromnymi kosztami.
Mimo wykrycia infiltracji - jak zwraca uwagę gazeta - Departament Skarbu USA wstrzymał w grudniu planowane sankcje wobec podmiotów powiązanych z MSS. Decyzja ta miała być podyktowana obawami o zniweczenie politycznego odprężenia, osiągniętego w październiku w relacjach między prezydentami Donaldem Trumpem a Xi Jinpingiem.
Pekin kategorycznie odrzuca doniesienia o cyberatakach. Rzecznik ambasady Chin w Waszyngtonie Liu Pengyu oświadczył, że jego kraj "stanowczo sprzeciwia się bezpodstawnym spekulacjom i oskarżeniom" oraz wykorzystywaniu kwestii cyberbezpieczeństwa do "oczerniania i zniesławiania Chin".


