Internetowej sławy, jakiej nie powstydziłby się niejeden influencer, doczekało się stado owiec z Bawarii. Około 50 zwierząt uciekło pasterzowi i narobiło bałaganu w lokalnym supermarkecie. Nagranie poniedziałkowego, owczego "szturmu" obiegło internet, a dziś informuje o nim nawet niemiecka ambasada w Londynie. Sklep uspokaja – pasterz nie poniesie kosztów szkód wyrządzonych przez zwierzęta.

  • Około 50 owiec z Bawarii uciekło pasterzowi i wtargnęło do lokalnego supermarketu w Burgsinn.
  • Zwierzęta uszkodziły kilka butelek i pozostawiły odchody, konieczne było gruntowne sprzątanie sklepu i parkingu.
  • Sklep zapewnił, że właściciel zwierząt nie poniesie kosztów szkód wyrządzonych przez owce.
  • Nagrania z nietypowej wizyty szybko rozprzestrzeniły się w internecie i zostały zauważone nawet przez niemiecką ambasadę w Londynie.
  • Internauci żartowali z sytuacji, a wielu z nich uznało, że owce zachowały się lepiej niż niektórzy klienci.

Do niecodziennej wizyty w supermarkecie doszło w miejscowości Burgsinn. Świadkowie nagrali, jak około 50 zwierząt wbiegło do środka sklepu. Na kolejnych filmikach widać wnętrze sklepu i zdezorientowaną pracowniczkę supermarketu. Widać też, że jeden z klientów, aby uniknąć bliskiego spotkania z owcami, usiadł na taśmociągu przy kasie. Autentyczność nagrań potwierdziła portalowi osthessen-news.de miejscowa policja.

Po trwającej około 20 minut wizycie owce opuściły sklep. 

Jak doszło do wizyty futrzastych klientów?

Dieter Michler, właściciel stada, sam do końca nie potrafi wyjaśnić, jak owce znalazły się w sklepie. Mężczyzna prowadził około 500 owiec między terenami przemysłowymi a rzeką. Michler przypuszcza, że 50 z nich zatrzymało się w pewnym momencie, aby zjeść leżące przy drodze żołędzie, a gdy straciły kontakt ze stadem, pobiegły do supermarketu.

Właściciel uważa, że jedna z owiec mogła podążyć za klientem z zakupami, wyczuwając na przykład sól albo karmę dla zwierząt, a reszta - w owczym pędzie - pobiegła za nią.

Podczas swojej zakupowej wycieczki owce uszkodziły kilka butelek i pozostawiły odchody. Sklep trzeba było gruntownie posprzątać, podobnie jak parking. Przedstawiciele supermarketu nie chcą jednak podawać, ile wynoszą szkody wyrządzone przez futrzastych klientów. "Nie zamierzamy wysuwać roszczeń wobec właściciela" - zaznaczono w komunikacie. Jednocześnie podkreślono, że wizyta owiec nie była planowaną akcją reklamową.

Owce zrobiły furorę

Filmiki pokazujące owce w sklepie są szeroko udostępniane w mediach społecznościowych. "Pewnie była promocja na płyn do prania wełny" - stwierdził jeden z internautów pod filmikiem lokalnego portalu na Facebooku. Inni komentujący zwrócili uwagę, że owce i tak zachowały się bardziej kulturalnie niż niejeden dwunożny klient.