"Udało się przekonać Komisję Europejską i innych partnerów, żeby jednoznacznie powiedzieć, że błędu z 2015 roku Unia już nie popełni. UE musi w sposób twardy, jednoznaczny bronić swojego terytorium i swoich granic przed nielegalną migracją" - powiedział dzisiaj premier Donald Tusk przed powrotem do Polski ze szczytu UE w Brukseli. Odniósł się w ten sposób do prawdopodobej fali migracyjnej będącej pokłosiem konfliktu na Bliskim Wschodzie. Poinformował też, że Polska dostanie europejską pomoc finansową na radzenie sobie z wysokimi cenami energii.

  • Donald Tusk poinformował, że Polska znajdzie się w grupie państw otrzymujących pomoc finansową dzięki wykorzystaniu rezerw uprawnień do emisji CO2, co ma odciążyć kraje borykające się z wysokimi cenami energii.
  • Powiedział, że w UE zmieniła się filozofia podejścia do systemu ETS.
  • W Brukseli premier - wraz z premierami Danii i Włoch - przekonywał do jasnej deklaracji, że UE nie będzie otwarta dla nielegalnej migracji, ucząc się na błędach z 2015 roku.
  • Co szef rządu powiedział na temat polityki Węgier? O tym poniżej.
  • Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na RMF24.pl. Bądź na bieżąco.

UE zaczęła mówić językiem Polski w sprawie ETS

Premier poinformował dzisiaj - przed powrotem do Polski ze szczytu UE w Brukseli - że w konkluzjach po szczycie Rady Europejskiej znalazł się zapis, że Polska będzie w grupie państw, które będą objęte pomocą możliwą dzięki wykorzystaniu rezerw uprawnień do emisji CO2. Jak tłumaczył, środki, które będzie można uzyskać z uwolnienia niektórych uprawnień do emisji, będą przekształcone w pomoc finansową dla "tych nie najbogatszych państw, dla których ETS jest istotnym obciążeniem, jeśli chodzi o ceny energii". Dodał, że tak zdefiniowano tę grupę państw, aby Polska na pewno się w niej znalazła.

Premier wskazał, że zmieniła się też filozofia w podejściu do systemu handlu uprawnieniami do emisji CO2. Jak wskazał, powstała bardzo silna grupa państw, które są za uelastycznieniem ETS i udało się nakłonić także te najbardziej proklimatyczne kraje, jak niektóre państwa skandynawskie czy Niemcy, żeby uwzględniać specyfikę każdego państwa z osobna.

Donald Tusk przekazał również, że udało się uzyskać deklarację KE ws. przedłużenia terminu, w którym będzie możliwe udzielanie bezpłatnych uprawnień do emisji CO2 dla przemysłu energochłonnego. Zostanie to potwierdzone, jestem o tym przekonany, najpóźniej do czerwca tego roku, co oznacza, że możliwość dawania tych bezpłatnych uprawnień dla przemysłu energochłonnego zostanie przeciągnięta na długie, długie lata - powiedział premier.

"Europa nie popełni już błędu z kryzysu migracyjnego w 2015 roku"

Szef rządu powiedział także, że wraz z premier Danii Mette Frederiksen oraz premier Włoch Giorgią Meloni przekonywał innych europejskich partnerów do jednoznacznej deklaracji, że "Unia Europejska w związku z wojną na Bliskim Wschodzie i generalnie kryzysem geopolitycznym nie będzie otwarta dla wszystkich, którzy chcą migrować".

Udało się także przekonać Komisję Europejską i innych partnerów, żeby jednoznacznie powiedzieć, że błędu z 2015 roku Unia już nie popełni. Unia Europejska musi w sposób twardy, jednoznaczny bronić swojego terytorium i swoich granic przed nielegalną migracją - powiedział.

Zaznaczył, że nie są jeszcze znane konsekwencje trwającej wojny na Bliskim Wschodzie i nie wiadomo, jaki wpływ będzie miał ten konflikt na ruchy migracyjne. Dlatego ta deklaracja o tym, że Europa będzie zamknięta, nie będzie dostępna dla nielegalnej migracji, wydawała się nie tylko mi czymś bardzo istotnym - dodał.

"Chodzą słuchy, że panowie Nawrocki i Kaczyński..."

"Chodzą słuchy, że panowie Karol Nawrocki i Jarosław Kaczyński chcieliby, żeby Polska włączyła się w wojnę na Bliskim Wschodzie. Naszym zadaniem jest zabezpieczenie polskich granic, także morskich, które są również granicami NATO i Unii. Rozumieją to Polacy, rozumieją nasi sojusznicy" - napisał w swoich mediach społecznościowych. 

Orban a Ukraina. "Wykorzystuje pewne sztuczki proceduralne"

Premier Donald Tusk, wracając z Brukseli, wypowiedział się także na temat polityki premiera Węgier Viktora Orbana względem walczącej z Rosją Ukrainy. Stwierdził, że Orban - "wykorzystując pewne sztuczki proceduralne" - nadal jest zdeterminowany, żeby blokować pomoc dla Ukrainy. 

Urzędnicy w Brukseli będą szukali jakichś innych sposobów, ale to nie jest łatwe. Tutaj akurat rzeczywiście jednomyślność jest potrzebna, żeby zmieniać ramy finansowe. I dlatego Europa ma z Orbanem narastający problem, narastający kłopot - podkreślił premier.

Wypowiedział się także na temat doniesień o ewentualnej rekonstrukcji rządu. Nie mam w tej chwili takich planów - poinformował.

Premier o decyzji marszałka Sejmu ws. "polskiego SAFE 0 proc."

Marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty poinformował, że nie nada numeru druku prezydenckiemu projektowi ustawy ws. "polskiego SAFE 0 proc.". Zapowiedział, że skieruje wnioski o przygotowanie rozbudowanych analiz dotyczących projektu m.in. w zakresie zbadania źródeł finansowania.

Premier, odpowiadając na pytania dziennikarzy w tej sprawie, ocenił, że marszałek Czarzasty "podjął racjonalną decyzję". Do tej pory nie jesteśmy w stanie wydobyć od nikogo z tamtej strony informacji, gdzie jest źródło finansowania tego projektu autoryzowanego przez panów (prezydenta Karola) Nawrockiego i (prezesa NBP Adama) Glapińskiego. Tam są słowa, a nie ma pieniędzy - powiedział Donald Tusk, dodając, że "trudno poważnie rozpatrywać projekt ustawy, która ma rozstrzygnąć o rezygnacji z europejskich pieniędzy na rzecz pieniędzy pana Glapińskiego, których nie ma".