Dramatyczne wydarzenia rozegrały się w poniedziałkowe popołudnie w centrum Lipska. Samochód osobowy wjechał w tłum przechodniów, powodując śmierć dwóch osób. Ponad 20 osób zostało rannych.

  • Więcej aktualnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl. Bądź na bieżąco.

Do tragicznego zdarzenia doszło w centrum Lipska, we wschodnich Niemczech. Jak informuje lokalny nadawca MDR, powołując się na policyjne źródła, samochód osobowy wjechał w grupę ludzi znajdujących się w strefie pieszej. Zginęły dwie osoby, a ponad 20 zostało rannych. 

Policja nie podała szczegółów dotyczących obrażeń poszkodowanych, jednak rzecznik burmistrza miasta przekazał, że trzy osoby są w stanie krytycznym.

Osobowy Volkswagen Tigo zjechał z Augustusplatz w strefę ruchu pieszego na Grimmaische Strase - to ścisłe centrum Lipska. Według świadków poruszał się z dużą prędkością, taranując przechodniów. Następnie uciekł.

Jak poinformowało Radio Leipzig, świadkowie opisują sprawcę jako około 35-letniego mężczyznę o jasnej karnacji. Miał liczne tatuaże i był ubrany w jasną koszulę. Policja potwierdziła, że jest to 33-letni obywatel Niemiec.

Grimmaische Strasse prowadzi od centralnego placu Augustusplatz w kierunku lipskiej strefy pieszej. W pobliżu znajdują się Uniwersytet w Lipsku oraz kościół św. Mikołaja - jedno z kluczowych miejsc pokojowej rewolucji w NRD w 1989 r.

Sprawca zatrzymany

Niemiecka policja poinformowała później na platformie X, że kierowca został zatrzymany. Z doniesień lokalnych mediów wynika, że podczas zatrzymania mężczyzna miał wykazywać oznaki niestabilności psychicznej. Premier Saksonii, Michael Kretschmer, potwierdził, że podejrzany może mieć problemy ze zdrowiem psychicznym.

Nadawca MDR poinformował, powołując się na świadków, że samochód wjechał w grupę ludzi z prędkością od 70 do 80 km/h.

Policja w Lipsku potwierdziła w rozmowie z agencją Reuters, że doszło do wypadku z udziałem samochodu, jednak na razie nie ujawnia szczegółów dotyczących przyczyn zdarzenia ani tożsamości sprawcy. Teren wokół miejsca wypadku został odgrodzony.

Nie znamy motywu. Nie wiemy nic o sprawcy - powiedział burmistrz miasta Burkhard Jung.

Na miejscu pracują służby ratunkowe i policyjne. Na razie nie ma komunikatów dotyczących charakteru tego zdarzenia, choć cześć niemieckich mediów mówi o możliwym ataku terrorystycznym.