Przez dekady naukowcy byli przekonani, że przyszłość wszechświata jest przesądzona: będzie się rozszerzał w nieskończoność, a galaktyki będą oddalać się od siebie coraz szybciej. Jednak najnowsze raporty z dwóch najważniejszych projektów astronomicznych ostatnich lat – Dark Energy Survey (DES) w Chile oraz Dark Energy Spectroscopic Instrument (DESI) w Arizonie – przynoszą szokujące informacje, które mogą wywrócić do góry nogami dotychczasowe teorie.
- Najnowsze dane zaniepokoiły naukowców, sugerując, że wszechświat może nie rozszerzać się wiecznie, a jego koniec może nadejść szybciej niż sądzono.
- Według Cornell University wszechświat ma około 13,8 miliarda lat, ale jego całkowity "czas życia" to około 33 miliardy lat.
- Profesor Henry Tye i jego zespół zauważyli, że ciemna energia nie jest stałą kosmologiczną, jak wcześniej sądzono.
- Za około 11 miliardów lat ekspansja wszechświata może osiągnąć szczyt. Potem może zacząć się tzw. Wielki Kolaps.
- Więcej aktualnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl. Bądź na bieżąco.
Dark Energy Survey (DES) to międzynarodowy projekt, który od lat dostarcza astronomom danych na temat procesu rozszerzania się wszechświata i natury tajemniczej ciemnej energii. Dzięki zaawansowanym teleskopom i analizie milionów galaktyk naukowcy mogą śledzić ewolucję kosmosu, wykrywać tysiące supernowych i odkrywać wzorce, które rządzą naszym uniwersum. DESI, z kolei, to spektrograf zainstalowany w Arizonie, który pozwala na jeszcze dokładniejsze pomiary odległości i ruchów galaktyk.
To właśnie z tych dwóch źródeł napłynęły ostatnio dane, które zaniepokoiły środowisko naukowe na całym świecie. Analiza wyników sugeruje, że wszechświat nie jest skazany na wieczną ekspansję. Wręcz przeciwnie - jego koniec może nadejść szybciej niż ktokolwiek przypuszczał.
Według oficjalnego komunikatu prasowego Cornell University, wszechświat liczy sobie obecnie około 13,8 miliarda lat. Nowe wyliczenia wskazują jednak, że jego całkowity "czas życia" wyniesie zaledwie 33 miliardy lat. To oznacza, że jesteśmy mniej więcej w połowie kosmicznej drogi. Za około 11 miliardów lat ekspansja wszechświata osiągnie swój szczyt, po czym zacznie się proces odwrotny - kurczenie się całej materii i energii do jednego punktu.
Profesor Henry Tye, emerytowany fizyk z Cornell University, przez lata opierał swoje obliczenia na modelu stałej kosmologicznej, wprowadzonej przez samego Alberta Einsteina. Przez ostatnie dwie dekady panowało przekonanie, że wartość tej stałej jest dodatnia, co gwarantowało nieskończoną ekspansję. Najnowsze dane z DES i DESI zburzyły jednak ten obraz.
Ciemna energia to tajemnicza siła, która według obecnych szacunków odpowiada za aż 68 proc. masy i energii wszechświata. Przez lata sądzono, że jest ona po prostu stałą kosmologiczną - niezmienną, dodatnią wartością. Jednak najnowsze badania sugerują, że ciemna energia jest czymś znacznie bardziej skomplikowanym. Może kryć w sobie cząstkę o ekstremalnie małej masie, która we wczesnym wszechświecie zachowywała się jak stała kosmologiczna, lecz z czasem zmieniła swój charakter.
To właśnie ta zmiana ma doprowadzić do Wielkiego Kolapsu - momentu, w którym wszechświat przestanie się rozszerzać i zacznie gwałtownie kurczyć. Według obliczeń zespołu profesora Tye'a, pierwsze procesy odwrotne rozpoczną się już za około 11 miliardów lat.
W artykule opublikowanym w prestiżowym "Journal of Cosmology and Astroparticle Physics" naukowcy przedstawili dwa możliwe scenariusze przyszłości wszechświata:
- Wieczna ekspansja - jeśli stała kosmologiczna jest dodatnia (Λ≥0), wszechświat będzie się rozszerzał bez końca, a jego istnienie potrwa nieskończenie długo.
- Wielki Kolaps - jeśli stała kosmologiczna okaże się ujemna (Λ<0), wszechświat po osiągnięciu maksymalnych rozmiarów zacznie się kurczyć, aż w końcu cała materia i energia skupi się w jednym punkcie.
Najnowsze dane wskazują na ten drugi scenariusz.


