"Wszyscy obywatele Polski, którzy znajdują się na płynącym przez Atlantyk wycieczkowcu, gdzie potwierdzono przypadek zakażenia hantawirusem, czują się dobrze" - przekazał rzecznik MSZ Maciej Wewiór. Z ustaleń reportera RMF FM Krzysztofa Zasady wynika, że jeden z polskich obywateli to członek załogi statku MV Hondius. Z powodu zakażenia hantawirusem zmarło troje uczestników rejsu.
- Bądź na bieżąco. Informacje z Polski i świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl.
Z informacji, które uzyskał reporter RMF FM, wynika, że Polak jest członkiem załogi wycieczkowca. Polskie MSZ zapewnia, że monitoruje sytuację i jest w stałym kontakcie z odpowiednimi służbami sanitarnymi.
Resort dyplomacji dodaje, że według aktualnych doniesień, nasi obywatele czują się dobrze.
Żaden z nich nie zgłaszał potrzeby wsparcia medycznego czy konsularnego.
Brak jest natomiast pewności, ilu jest obywateli Polski na pokładzie, bo nie ma obowiązku zgłaszania takich danych.
Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) poinformowała w niedzielę o śmierci trzech pasażerów statku wycieczkowego płynącego po Oceanie Atlantyckim. Holenderski Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego i Środowiska (RIVM), który pomaga w zwalczaniu epidemii, poinformował, że hantawirus został potwierdzony u jednego z pacjentów wykazujących objawy. Źródło Reutera zaznajomione ze sprawą podało, że Holenderka, która zmarła również miała pozytywny wynik testu na obecność wirusa. Hatanawirus przenoszony jest przez gryzonie.
Statek około trzech tygodni temu wypłynął z Ushuai w południowej Argentynie ze 150 osobami na pokładzie i zmierzał na Wyspy Kanaryjskie. Firma Oceanwide Expeditions z siedzibą w Holandii przekazała, że ma do czynienia z "poważną sytuacją medyczną" na MV Hondius, który znajduje się obecnie u wybrzeży Wysp Zielonego Przylądka.
Władze zdrowotne Wysp Zielonego Przylądka poinformowały, że podjęto decyzję, by nie pozwalać jednostce zawijać do portu Praia. Zapewniły przy tym, że sytuacja jest pod kontrolę i nie ma obecnie zagrożenia dla ludności na lądzie, a w razie potrzeby pacjenci pod obserwacją zostaną ewakuowani z pokładu drogą powietrzną.
Sky News podał, powołując się na resort zdrowia RPA, że pierwszą osobą, u której wystąpiły objawy zakażenia, w tym gorączka, bóle głowy i brzucha oraz biegunka, był 70-letni mężczyzna, który zmarł na pokładzie. Jego 69-letnia żona, która również zachorowała, zmarła następnie w szpitalu w RPA.
"Zagrożenie dla szerszych kręgów ludności pozostaje niewielkie. Nie ma potrzeby panikować ani wprowadzać ograniczenia w podróżach" - napisał w oświadczeniu dyrektor WHO na Europę Hans Henri P. Kluge po śmierci trzech osób i zachorowaniu kolejnych trzech na holenderskim statku wycieczkowym.
"Zarażenia hantawirusem są rzadkie i zwykle mają związek z kontaktami z zarażonymi gryzoniami. Choć w niektórych przypadkach jest to choroba ciężka, niełatwo przenosi się z człowieka na człowieka" - oznajmił Kluge.
WHO podało na X, że jeden z zarażonych pacjentów znajduje się na oddziale intensywnej opieki medycznej w RPA.
Hantawirusy są niebezpieczne dla zdrowia i życia ludzi; przenoszą się przez kontakt z odchodami, moczem lub śliną gryzoni. Mogą wywoływać ciężkie choroby układu oddechowego. W rzadkich przypadkach wirusy mogą być też przenoszone między ludźmi.


