Radosław Sikorski nie odpowie przed sądem za nazwanie posła Prawa i Sprawiedliwości Antoniego Macierewicza "świrem". Prokuratura Okręgowa w Warszawie odmówiła wszczęcia dochodzenia w tej sprawie.

Starcie w czasie debaty o SAFE

Minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski zaatakował Antoniego Macierewicza w czasie posiedzenia Sejmu, które odbyło się 13 marca 2026 r. Trwała wtedy burzliwa debata dotycząca programu SAFE. 

Ze stenogramu wynika, że w czasie wystąpienia szefa MSZ politycy Prawa i Sprawiedliwości siedzący w ławach sejmowych komentowali jego słowa. Jednym z nich był właśnie były minister obrony Antoni Macierewicz.

W pewnym momencie Sikorski zwrócił się do marszałka Sejmu z prośbą: "Czy mógłby pan uspokoić tych państwa?". To ciebie trzeba uspokoić - odpowiedział Macierewicz. Na co szef dyplomacji zrewanżował się mu w mało dyplomatyczny sposób. 

Antek, świrze... - zaczął Sikorski, wywołując wesołość i oklaski. Gdzie są Caracale? Gdzie są Mistrale za 1 euro? Gdzie są dowody na zamach smoleński? - dopytywał. 

"Takie okoliczności nie istnieją"

Prokuratura Okręgowa w Warszawie przekazała dzisiaj, że nie zajmie się sprawą obraźliwej wypowiedzi szefa MSZ. 

Przestępstwo zniesławienia jest ścigane z oskarżenia prywatnego. Prokurator może prowadzić postępowanie o taki czyn, jedynie jeśli przemawia za tym potrzeba ochrony praworządności lub interesu społecznego. W tym wypadku, prokurator uznał, że takie okoliczności nie istnieją - wyjaśnił Piotr Antoni Skiba, rzecznik warszawskiej prokuratury. Jeśli pokrzywdzony zapragnie bronić swojej czci na gruncie procesu karnego, może jako oskarżyciel prywatny wnieść i popierać oskarżenie o to przestępstwo, kierując prywatny akt oskarżenia do sądu - zastrzegł. 

Wyjaśniając decyzję o odmowie wszczęcia dochodzenia Skiba przyznał, że wypowiedź Sikorskiego "uchybia standardom kulturalnej komunikacji". Nie jest to jednak wystarczający argument, by twierdzić, że interes całego społeczeństwa czy też potrzeba ochrony praworządności wymagają, by prokurator zajmował się sprawą nazwania Antoniego Macierewicza "świrem", zwłaszcza że zachowanie pokrzywdzonego w tym dniu obrad również nie daje się żadną miarą pogodzić z powagą państwa - zauważył. 

Rzecznik prokuratury zwrócił uwagę, że to nie pierwszy raz, gdy Sikorski nazwał Macierewicza "świrem". Nie odnotowano, by pokrzywdzony podejmował wobec niego jakiekolwiek kroki prawne. Skoro zaś sam pokrzywdzony nie zechciał przez tyle lat skorzystać ze środków służących ochronie jego dobrego imienia, nie wydaje się stosowne ani zasadne, by wyprzedzał go w tym prokurator - zauważył.