Po niemal dwóch dekadach milczenia, temat aneksu do raportu o likwidacji Wojskowych Służb Informacyjnych powraca z impetem. Karol Nawrocki zapowiada odtajnienie dokumentu, którego publikacji unikali kolejni prezydenci RP. Czy 900 stron tajemnic wstrząśnie polską polityką, a może okaże się jedynie historyczną ciekawostką?

  • WSI zostały rozwiązane w 2006 roku z powodu licznych zarzutów, takich jak szpiegostwo na rzecz Rosji, inwigilacja czy nielegalny handel bronią, a raport na ten temat przygotował Antoni Macierewicz.
  • Prezydent Lech Kaczyński opublikował raport w 2007 roku, ale aneks do niego nigdy nie został odtajniony, m.in. ze względu na wyrok Trybunału Konstytucyjnego i obawy o bezpieczeństwo państwa.
  • Prezydent Karol Nawrocki rozpoczął procedurę odtajnienia aneksu, co wywołuje liczne kontrowersje w związku z zagrożeniem dla bezpieczeństwa Polski.
  • Więcej aktualnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl. Bądź na bieżąco.

Przez niemal dwadzieścia lat dokument ten był pilnie strzeżoną tajemnicą państwową, a jego publikacji konsekwentnie odmawiali kolejni prezydenci: Lech Kaczyński, Bronisław Komorowski oraz Andrzej Duda. Teraz, jak informuje "Rzeczpospolita", Karol Nawrocki zapowiada odtajnienie aneksu, który - jak twierdzą wtajemniczeni - może być prawdziwą bombą polityczną.

"Święty Graal" prawicy - dlaczego aneks nie ujrzał światła dziennego?

Aneks do raportu WSI od lat funkcjonuje w świadomości opinii publicznej jako "Święty Graal" prawicy - dokument, który ma ujawniać kulisy funkcjonowania służb specjalnych po 1989 roku, powiązania polityków, dziennikarzy i biznesmenów z dawnymi służbami PRL oraz nielegalne interesy, w tym afery gospodarcze i mafijne.

W 2007 roku, po likwidacji WSI przez rząd PiS, opublikowano raport przygotowany przez komisję weryfikacyjną pod przewodnictwem Antoniego Macierewicza. Dokument ten ujawniał szereg nieprawidłowości, jednak - jak podkreśla "Rzeczpospolita" - nie pociągnął za sobą realnych konsekwencji prawnych.

Antoni Macierewicz czasami formułuje tezy zbyt daleko idące w stosunku do faktów, którymi dysponuje. Mówię mu to w twarz, więc mogę powtórzyć publicznie - mówił w 2007 roku prezydent Lech Kaczyński, podkreślając wątpliwości co do rzetelności i wiarygodności zawartych w aneksie informacji.

900 stron tajemnic - co zawiera aneks?

Aneks do raportu WSI liczy około 900 stron, czyli niemal trzykrotnie więcej niż sam raport z 2007 roku. Z informacji "Rzeczpospolitej" wynika, że dokument ten skupia się nie tylko na wydarzeniach z lat 90., ale także na aferach gospodarczych, powiązaniach mafii z Wojskiem Polskim i służbami specjalnymi PRL, handlu bronią, a nawet tworzeniu mediów po 1989 roku.

W aneksie mają się znaleźć nazwiska polityków i dziennikarzy, którzy współpracowali z WSI, a także szczegółowe opisy inwigilacji środowisk politycznych i Kościoła.

Aneks do raportu o likwidacji WSI zawiera dwa razy więcej materiałów i dwa razy więcej nazwisk. I zarówno główne nazwiska, jak i główne przestępstwa antypaństwowe, to jest kluczowy element tego aneksu - podkreślał w rozmowie z telewizją wPolsce24 Antoni Macierewicz, główny autor raportu.

Jak podaje "Rzeczpospolita", dokument w szczególności ma uderzyć w byłego prezydenta Bronisława Komorowskiego i jego otoczenie. Zarzuty dotyczą m.in. forsowania zmian w szkolnictwie wojskowym oraz rzekomych powiązań z Fundacją Pro Civili, zamieszaną w głośne wyłudzenia.

Nie wypada mi się wypowiadać we własnej sprawie, ale nie mam i nie miałem nic do ukrycia. Moje stanowisko jest jasne: państwo, które ujawnia szczegóły prac swoich służb, traci zaufanie sojuszników i jest osłabiane - podkreślił Komorowski w rozmowie z "Rzeczpospolitą", pytany o ewentualny atak na siebie po upublicznieniu raportu.

Podobnego zdania jest Aleksander Kwaśniewski, który przypomina, że przez lata kolejni prezydenci nie zdecydowali się na publikację aneksu, mając na uwadze bezpieczeństwo państwa i funkcjonowanie służb specjalnych.

Polityczne trzęsienie ziemi czy jedynie historyczna ciekawostka?

20 lat temu odtajnienie miałoby sens - dziś jednak, jest to wiedza głównie dla historyków - uważa Wojciech Sumliński, współautor książki "Aneks. Niebezpieczne związki III RP".

Podobnego zdania jest historyk prof. Antoni Dudek. Nawet jeśli są tam opisane jakieś przestępstwa, to pewnie mają one naturę gospodarczą i się już przedawniły. Pytanie, dlaczego autorzy nie złożyli zawiadomienia do prokuratury, jeśli mieli informacje 20 lat temu? Czy oni nie powinni zostać pociągnięci do odpowiedzialności? - pyta retorycznie cytowany przez "Rz".

Co dalej z aneksem?

Pod koniec kwietnia prezydent Karol Nawrocki przekazał dokument marszałkom Sejmu i Senatu do formalnego zaopiniowania. Jak jednak informował wtedy rzecznik głowy państwa Rafał Leśkiewicz, opinie te nie będą miały charakteru wiążącego, będą jedynie elementem formalnym.

Nie ciągnie mnie do zapoznania się. Rozważam, czy nie wydawać opinii na temat aneksu, niech prezydent bierze całą odpowiedzialność na siebie. Jako marszałek Sejmu nie zamierzam autoryzować niebezpiecznej decyzji Karola Nawrockiego. Czy jakiekolwiek międzynarodowe służby będą chciały z nami współpracować, jeśli dostaną sygnał, że za kilka lat ich zdemaskujemy? Ja się nie zgadzam na tak nieodpowiedzialne praktyki - powiedział Czarzasty w rozmowie z "Rzeczpospolitą".

Również marszałek Senatu Małgorzata Kidawa-Błońska podkreśla, że dokument jest obszerny i wymaga szczegółowej analizy.

Zgodnie z tym, co zapowiadał pan prezydent, następnym planowanym działaniem będzie zdjęcie klauzuli tajności - dziś aneks ma klauzulę "ściśle tajne" - a następnie publikacja. Cały proces odbywa się zgodnie z wyrokiem TK z 2008 r. O wszystkich krokach związanych z aneksem będziemy informowali na bieżąco - zapewnia Leśkiewicz na łamach "Rzeczpospolitej".