Satelita sieci Starlink rozpadł się na dziesiątki fragmentów na niskiej orbicie okołoziemskiej - informuje firma SpaceX. Choć doszło do całkowitej utraty łączności z urządzeniem o numerze 34343, inżynierowie uspokajają: incydent nie zagraża Międzynarodowej Stacji Kosmicznej ani nadchodzącym misjom NASA.
- Satelita sieci Starlink rozpadł się na dziesiątki fragmentów na niskiej orbicie okołoziemskiej.
- Firma SpaceX informuje, że doszło do anomalii, w efekcie czego nastąpiła całkowita utrata łączności z urządzeniem.
- Eksperci z LeoLabs wskazują na prawdopodobną przyczynę rozpadu satelity.
- Więcej ważnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl.
Firma SpaceX informuje, że doszło do anomalii, w efekcie czego nastąpiła całkowita utrata łączności z urządzeniem. Przedsiębiorstwo zaznacza jednocześnie, że incydent nie generuje nowego, bezpośredniego zagrożenia dla pozostałych operacji prowadzonych w przestrzeni kosmicznej.
Zgodnie z oświadczeniem SpaceX, satelita o numerze identyfikacyjnym 34343 doświadczył nieoczekiwanych komplikacji technicznych na wysokości około 560 kilometrów nad Ziemią. Wstępne analizy przeprowadzone przez inżynierów wskazują, że zdarzenie nie stanowi ryzyka dla funkcjonowania Międzynarodowej Stacji Kosmicznej, przebywającej na niej załogi ani dla nadchodzących misji realizowanych przez NASA.
SpaceX deklaruje pełną współpracę z NASA i Siłami Kosmicznymi Stanów Zjednoczonych w zakresie monitorowania wszelkich możliwych do śledzenia odłamków.
Przedsiębiorstwo LeoLabs, operujące globalną siecią radarów do monitorowania ruchu orbitalnego, informuje, że systemy natychmiast wykryły kilkadziesiąt obiektów w bezpośrednim sąsiedztwie uszkodzonego urządzenia. Specjaliści twierdzą, że proces powstawania dodatkowych fragmentów może nadal trwać.
Według ekspertów przyczyną rozpadu było najprawdopodobniej wewnętrzne źródło energii, a nie kolizja z innym ciałem niebieskim lub odpadem kosmicznym. Z uwagi na stosunkowo niską orbitę, na której znajdował się satelita, przewiduje się, że wszystkie szczątki wejdą w gęste warstwy atmosfery i ulegną całkowitemu spaleniu w ciągu najbliższych tygodni.
Analitycy sektora kosmicznego podkreślają, że podobne incydenty dowodzą konieczności ciągłego udoskonalania systemów identyfikacji anomalii w coraz bardziej zatłoczonym środowisku orbitalnym. Przypominają, że w grudniu 2025 roku odnotowano przypadki utraty kontroli nad innym elementem konstelacji i jego stopniowe obniżanie wysokości.


