98. gala rozdania Oscarów nie była wypełniona politycznymi aluzjami, ale część gwiazd postanowiła zamanifestować swoje poglądy. To m.in. Jimmy Kimmel, Javier Bardem i reżyser "Wartości sentymentalnej" Joachim Trier.

Kimmel kpi z Trumpa i jego żony

Jimmy Kimmel, który w przeszłości prowadził oscarowe gale, tym razem pojawił się w Dolby Theatre w innej roli. Prezentował nominowanych w dwóch dokumentalnych kategoriach - dla filmu krótkometrażowego i pełnometrażowego. 

Na takich imprezach często słyszy się o odwadze, ale opowiadanie historii, za którą grozi śmierć, to prawdziwa odwaga. Jak wiadomo, są kraje, których przywódcy nie popierają wolności słowa. Nie mogę jednak zdradzić, które to kraje. Powiedzmy po prostu, że chodzi o Koreę Północną i CBS - mówił showman. 

Na szczęście dla nas wszystkich istnieje międzynarodowa społeczność filmowców, którzy poświęcają się głoszeniu prawdy, często narażając się na wielkie ryzyko, by tworzyć filmy, które nas uczą, piętnują niesprawiedliwość i inspirują do działania. Są też jednak filmy dokumentalne, w których spaceruje się po Białym Domu, przymierzając buty - zażartował Kimmel, nawiązując do filmu dokumentalnego o Melanii Trump zatytułowanego "Melania". 

Później, prezentując nominowane pełnometrażowe dokumenty, gospodarz popularnego talk show dodał jeszcze wymownie: "Na pewno będzie wściekły, że jego żona nie dostała nominacji w tej kategorii". 

"Pan Nikt kontra Putin" z Oscarem. "Stoimy przed moralnym wyborem"

Okazją do poruszenia politycznych tematów było przyznanie Oscara filmowi dokumentalnemu "Pan Nikt kontra Putin". 

Kraj można stracić przez niezliczone małe czyny, współudział. Jeśli nie robimy nic, gdy oligarchowie przejmują nasze media i kontrolę nad tym, jak je konsumujemy, również jesteśmy wspólnikami. Wszyscy stoimy przed moralnym wyborem, ale na szczęście nawet Pan Nikt jest silniejszy niż może się wydawać - mówił reżyser David Borenstein.

Głos zabrał również Pavel Talankin, bohater nagrodzonego dokumentu. 

Od czterech lat spoglądamy w niebo w poszukiwaniu spadających gwiazd, by wypowiedzieć bardzo ważne życzenie. Są jednak kraje, w których zamiast spadających gwiazd spadają bomby i drony - stwierdził. 

W imię naszej przyszłości, w imię wszystkich naszych dzieci, powstrzymajcie teraz wszystkie te wojny - dodał. 

"Przestańmy głosować na takich polityków"

Prezentując laureata Oscara za najlepszy pełnometrażowy film międzynarodowy, sprzeciw wobec wojny i wsparcie dla wolnej Palestyny wyraził Javier Bardem. Publiczność zgromadzona w Dolby Theatre doceniła wypowiedź hiszpańskiego aktora gromkimi brawami. Warto zauważyć, że swoje poglądy manifestował on również używając przypinek na klapie marynarki. 

Chwilę później twórca nagrodzonej w tej kategorii "Wartości sentymentalnej" Joachim Trier przywołał słowa amerykańskiego pisarza Jamesa Baldwina o tym, że "wszyscy dorośli są odpowiedzialni za wszystkie dzieci. 

Przestańmy głosować na polityków, którzy nie biorą tego pod uwagę - apelował. 

Dyskretny gest polskiej kostiumografki

Polska kostiumografka Małgorzata Turzańska również zaprezentowała się na czerwonym dywanie z przypinką z politycznym przesłaniem. Nie dotyczyło ono jednak sytuacji międzynarodowej, ale tego, co dzieje się w USA. Chodziło o działalność służby imigracyjnej, której brutalne interwencje od miesięcy budzą kontrowersje. 

Hasło z przypinki Polki można przetłumaczyć jako "ICE, wynoście się". Kilka tygodni temu na gali Grammy prezentował je raper Bad Bunny. 

Co oznaczają przypinki z białym gołębiem?

Niektóre gwiazdy biorące udział w oscarowej gali miały na swoich stronach niewielkie znaczki z białym gołębiem.

To oficjalna przypinka Artists4Ceasefire, grupy ponad 500 aktorów i twórców, którzy podpisali oświadczenie wzywające do trwałego zawieszenia broni w Palestynie w obliczu trwającego ludobójstwa dokonywanego przez Izrael.