Delcy Rodriguez została formalnie zaprzysiężona w parlamencie Wenezueli na p.o. prezydenta kraju. Zmiana była konieczna ze względu na schwytanie przez siły USA i wywiezienie z kraju dotychczasowego przywódcy Nicolasa Maduro i jego żony Cilii Flores.

  • Bądź na bieżąco! Najnowsze informacje z Polski i świata znajdziesz na RMF24.pl

"Dwóch bohaterów"

Przychodzę z bólem z powodu uprowadzenia dwojga bohaterów, którzy są zakładnikami w USA, prezydenta Nicolasa Maduro i pierwszej damy Cilii Flores - mówiła w trakcie uroczystości Rodriguez.

Dotychczasowa wiceprezydent zapewniła, że będzie pracować bez wytchnienia, by "zagwarantować pokój" oraz "stabilność i bezpieczeństwo polityczne" dla kraju.

Chcą powrotu Maduro do kraju

Zaprzysiężenie odbyło się na pierwszej sesji nowego składu parlamentu. Brat p.o. prezydenta Jorge Rodriguez został ponownie wybrany na przewodniczącego izby. W czasie obrad zapowiedział, że dołoży wszelkich starań, by schwytany przez amerykańskie siły przywódca Nicolas Maduro powrócił do kraju.

Moim głównym zdaniem w nadchodzących dniach (...) jako przewodniczącego Zgromadzenia Narodowego, będzie wykorzystanie wszelkich procedur, wszelkich możliwości, wszelkich obszarów, by skutecznie sprowadzić z powrotem Nicolasa Maduro Morosa, mojego brata i prezydenta - powiedział.

Ważna deklaracja syna Maduro

Syn Maduro, deputowany Nicolas Maduro Guerra, znany jako "Nicolasito", zadeklarował "bezwarunkowe poparcie" dla Delcy Rodriguez, która przejęła obowiązki prezydenta.

Możesz liczyć na mnie, na moją rodzinę, na naszą stałość, by poczynić właściwe kroki w obliczu odpowiedzialności, która dziś na ciebie spada - powiedział.

Poważne wyzwanie

Obecnie Delcy Rodríguez stoi przed ogromnym wyzwaniem - musi nie tylko umocnić swoją władzę, ale także uspokoić społeczeństwo, które z jednej strony nie ufa rządom Maduro, a z drugiej obawia się amerykańskiej ingerencji. Jej relacje z administracją USA są napięte, choć obie strony deklarują gotowość do współpracy.

W opublikowanym na Facebooku oświadczeniu, zatytułowanym "Przesłanie Wenezueli do świata i Stanów Zjednoczonych", Rodriguez napisała, że kraj "dąży do życia bez zewnętrznych zagrożeń" i chce nadać priorytetowe znaczenie dążeniu do zrównoważonych i opartych na szacunku stosunków z USA.

"Wenezuela potwierdza swoje zaangażowanie na rzecz pokoju i pokojowego współistnienia. Nasz kraj dąży do życia bez zewnętrznych zagrożeń, w atmosferze szacunku i współpracy międzynarodowej. Wierzymy, że pokój na świecie można osiągnąć, gwarantując najpierw pokój w każdym kraju" - podkreśliła.

Zapewniła, że Wenezuela priorytetowo traktuje dążenie do zrównoważonych i opartych na szacunku stosunków ze Stanami Zjednoczonymi oraz do relacji z innymi krajami regionu opartych na zasadach suwerennej równości i nieingerencji.

Z drugiej strony groziła rozliczeniem osób odpowiedzialnych za obalenie Maduro. Wenezuelskiej policji już rozkazano poszukiwanie i zatrzymywanie osób, które wspierały sobotni amerykański atak na ten kraj.

Kim jest Delcy Rodriguez?

Rodriguez urodziła się w 1969 roku w Caracas. Jest córką Jorge Antonio Rodrigueza, lewicowego działacza i bojówkarza, który zmarł w areszcie, gdzie trafił za udział w porwaniu amerykańskiego biznesmena.

Karierę Delcy Rodriguez przypomina m.in. "The New York Times". Kobieta weszła do polityki w burzliwym okresie, gdy w 2002 roku doszło do nieudanego zamachu stanu na prezydenta Hugo Chaveza. Choć wówczas przebywała poza krajem, wraz z matką symbolicznie "przejęła" ambasadę Wenezueli w Londynie, protestując przeciwko tymczasowym rządom Pedro Carmony Estangi. Po powrocie do ojczyzny rozpoczęła pracę w Ministerstwie Spraw Zagranicznych pod rządami Chaveza, który szybko odzyskał władzę. Z czasem wspinała się coraz wyżej.

Po śmierci Chaveza i przejęciu sterów państwa przez Nicolasa Maduro w 2013 roku, Delcy Rodriguez najpierw objęła stanowisko ministra komunikacji, następnie została ministrem spraw zagranicznych, a w 2018 roku - wiceprezydentką. Przejęła także kontrolę nad jedną ze służb wywiadowczych oraz, od 2020 roku, nad finansami państwa jako minister gospodarki. W tym czasie zyskała opinię osoby potrafiącej budować relacje z elitami gospodarczymi kraju. Pod jej kierownictwem gospodarka Wenezueli zaczęła stopniowo otwierać się na mechanizmy wolnorynkowe, choć kraj wciąż zmaga się z dramatyczną hiperinflacją.