J.D. Vance gości w Budapeszcie i robi wszystko, by wspomóc premiera Viktora Orbana przed niedzielnymi wyborami parlamentarnymi. W środę wiceprezydent USA oskarżył europejskich liderów, że robią zbyt mało, by zakończyć wojnę Rosji z Ukrainą, a słowa Wołodymyra Zełenskiego określił jako "skandaliczne".

  • Wiceprezydent USA J.D. Vance podczas wizyty na Węgrzech skrytykował europejskich liderów za brak działań w sprawie zakończenia wojny Rosji z Ukrainą.
  • Amerykański polityk ocenił rzekome groźby prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego wobec premiera Węgier Viktora Orbana jako "skandaliczne".  
  • Najnowsze informacje z kraju i ze świata na rmf24.pl.

Wiceprezydent USA przybył we wtorek do Budapesztu z dwudniową wizytą, podczas której udzielił poparcia ubiegającemu się o reelekcję premierowi Orbanowi. We wtorek wziął z nim udział w konferencji prasowej, a następnie wygłosił przemówienie na wiecu jego zwolenników, zorganizowanym w centrum węgierskiej stolicy.

W środę uczestniczył w dyskusji zorganizowanej przez związane z rządem Kolegium Macieja Korwina (Mathias Corvinus Collegium) w Budapeszcie.

Vance: Jesteśmy zawiedzeni

Jesteśmy zawiedzeni wieloma europejskimi liderami, ponieważ nie wydają się specjalnie zainteresowani rozwiązaniem konkretnych konfliktów - powiedział Vance w odniesieniu do wojny na Ukrainie. Podkreślił, że chociaż administracja prezydenta Donalda Trumpa "bardzo kocha Europę", to USA są rozczarowane podejściem części jej polityków do wojny.

Chociaż w Europie istnieją kraje o większych gospodarkach i liczbie ludności niż Węgry, to niewiele ośrodków politycznych przyczyniło się do rozwiązania wojny rosyjsko-ukraińskiej w takim stopniu, jak Viktor Orban - ocenił Vance.

Amerykański wiceprezydent zauważył, że premier Węgier "osobiście uczestniczył w dyskusjach, w których przedstawił zarówno stanowisko Ukrainy, jak i Rosji, podkreślając, że zrozumienie perspektyw obu stron jest niezbędne dla pokoju".

Vance o słowach Zełenskiego

Polityk odniósł się też do wypowiedzi prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego, który zasugerował, że mógłby przekazać adres Orbana żołnierzom ukraińskiej armii. Przyznał, że nie był świadomy tych słów i dopiero premier Orban powiedział mu o nich we wtorek. Dodał, że nie mógł uwierzyć, że przywódca Ukrainy "powiedział coś takiego", sam sprawdził tę wypowiedź i uznał ją za "skandaliczną".

Vance skomentował też wojnę amerykańsko-izraelską z Iranem, mówiąc, że prezydent Trump jest "niecierpliwy" w dążeniu do jej zakończenia. Uznał, że utrzymanie ogłoszonego w nocy porozumienia o zawieszeniu broni jest możliwe, jeśli Iran będzie prowadził szczere negocjacje. Ostrzegł jednak, że chociaż niektórzy przedstawiciele irańskich władz podchodzą do rozmów konstruktywnie, to inne już nie. Sytuację określił jako "kruchy rozejm".

"Idźcie w niedzielę na wybory"

Mówiąc o niedzielnych wyborach parlamentarnych na Węgrzech, wyraził przekonanie, że "niektórzy uważają za zagraniczne wpływy to, że wiceprezydent Stanów Zjednoczonych odwiedza Węgry i mówi, że Viktor Orban dobrze wykonuje swoją pracę i służy sprawie pokoju". Z kolei - jak dodał - niektóre osoby nie uważają za zagraniczne wpływy tego, że Unia Europejska grozi wstrzymaniem miliardów euro dla Węgier z powodu ochrony granic, ani zamykania rurociągów przez Ukrainę, co - według Vance'a - również stwarza trudności dla narodu węgierskiego i służy wpływaniu na wynik wyborów.

Na zakończenie przemówienia, wygłoszonego podczas wtorkowego wiecu, wiceprezydent Vance powiedział: - Przyjaciele, idźcie w niedzielę na wybory i stańcie u boku Orbana, tak jak on stoi u waszego. Wcześniej tego dnia oskarżył "brukselskich biurokratów" o ingerencję w wybory.

Wybory na Węgrzech 12 kwietnia

Wybory parlamentarne na Węgrzech odbędą się w najbliższą niedzielę, 12 kwietnia. Opozycyjna TISZA wyprzedza Fidesz premiera Orbana w większości niezależnych sondaży. 

W marcowym badaniu firmy Median uzyskała poparcie na poziomie 58 proc. wśród zdecydowanych wyborców, a Fidesz - 35 proc. Badanie ośrodka 21 Research Center z 1 kwietnia wykazało, że TISZA cieszy się poparciem 56 proc. zdecydowanych wyborców, a Fidesz - 37 proc.

Sondaże ośrodków powiązanych z rządem wskazują na przewagę ugrupowania Orbana, wynoszącą kilka punktów procentowych.