Donald Tusk ujawnił informacje dotyczące wpłat prezesa Zondacrypto Przemysława Krala na rzecz fundacji Zbigniewa Ziobry i Przemysława Wiplera. Zwrócił się też do marszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego o możliwie szybkie przystąpienia do głosowania ws. odrzucenia weta. "​Czas ponownego głosowania w Sejmie nad wetem prezydenta do ustawy o rynku kryptoaktywów zbliża się nieuchronnie" - powiedział w środę premier.

  • Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na RMF24.pl. Bądź na bieżąco.

W lutym prezydent Karol Nawrocki po raz drugi zawetował ustawę o rynku kryptoaktywów. Przepisy miały wprowadzić środki nadzorcze mające na celu przeciwdziałanie naruszeniom, np. umożliwiały Komisji Nadzoru Finansowego wstrzymanie oferty publicznej kryptowalut.

Ustawa o niemal identycznej treści została zawetowana przez prezydenta w listopadzie 2025 roku. Nowa ustawa różniła się jedynie wysokością maksymalnej stawki opłaty za nadzór.

Tusk: Mam informacje, które rodzą bardzo dramatyczne pytania

Przed rozpoczęciem środowego posiedzenia Rady Ministrów premier Tusk stwierdził, że "zbliża się nieuchronnie czas ponownego głosowania w Sejmie nad wetem prezydenta". Jak przekonywał, ustawa o rynku kryptoaktywów nie jest nadregulacją, tylko ma "chronić ludzi przed zdarzeniami, które mogą dramatycznie zaważyć na ich portfelach".

Mam informacje, które rodzą bardzo dramatyczne pytania, dlaczego PiS, Konfederacja i prezydent blokują te rozwiązania. (...) I być może ta informacja zmusi ich do refleksji - powiedział szef rządu.

Premier ujawnił informacje, które zebrała Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego dotyczące wpłat prezesa giełdy kryptowalut Przemysława Krala na rzecz fundacji Zbigniewa Ziobry i Przemysława Wiplera. Jak mówił, "tych kilka zdań wyjaśni wszystkim w Polsce, co takiego dzieje się na styku polityków PiS-u, Konfederacji, środowiska prezydenckiego, lobbystów i firm, którym zależy, żeby ten rynek nie był w żaden sposób zabezpieczony".

Tajemnicze wpłaty na fundację Ziobry i Wiplera

Na przełomie października i listopada 2025 roku, miesiąc przed głosowaniem weta prezydenta w sprawie regulacji rynku kryptowalut, Przemysław Kral, prezes zarządu Zondacrypto, dokonał wpłat na rzecz dwóch fundacji. 450 tys. złotych wpłacono fundacji Instytut Polski Suwerennej Zbigniewa Ziobro - mówił premier Donald Tusk. 

Część z tych środków przeznaczono na prawników obrońców Dariusza Mateckiego i księdza Michała Olszewskiego. Inna spółka związana z Zondacrypto i panem Kralem, Expo Fair Service House, zrealizowała transakcję na rzecz fundacji posła Przemysława Wiplera. Fundacja nazywa się, żeby było zabawniej, Dobry Rząd. Przelała 70 tys. euro - powiedział premier, podkreślając, że "jest to tylko część materiału".

Zondacrypto była też głównym sponsorem imprezy CPAC, imprezy prawicowych działaczy w trakcie kampanii prezydenckiej - dodał Tusk. Najważniejszymi uczestnikami imprezy byli prezydent Andrzej Duda i kandydujący wówczas na to stanowisko Karol Nawrocki.

Premier Donald Tusk zaapelował do wszystkich, którzy w jakikolwiek sposób uczestniczyli w tym procederze, by zastanowili się nad tym, "czy to jest jeszcze do zatrzymania". To akcja blokowania państwa polskiego, akcja, która ma na celu prezentowanie interesów kilku wybranych firm i ludzi, jest przeciwko interesom państwa polskiego - mówił Tusk. Pytał też, czemu nadal nie ma prezydenckiego projektu ustawy w sprawie rynku krypotowalut, który według niego został zapowiedziany. 

Donald Tusk zwrócił się do marszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego o możliwie szybkie przystąpienia do głosowania ws. odrzucenia prezydenckiego weta.

Najbliższe posiedzenie Sejmu zaplanowane jest w dniach 14, 15, 16 i 17 kwietnia. 

Wipler i Matecki odpowiadają

W związku z wypowiedzią premiera poseł Wipler oświadczył, że sugestie, iż działalność fundacji "Dobry Rząd" miała związek z prezydenckim wetem do ustawy o kryptoaktywach, "są absurdalne i stanowią insynuację naruszającą" jego dobre imię. W oświadczeniu opublikowanym na portalu X poseł Konfederacji zapewnił, że nie prowadził "jakichkolwiek rozmów dotyczących tej ustawy z jakimikolwiek przedstawicielami Kancelarii Prezydenta".

Wipler oczekuje "przeprosin od Donalda Tuska dziś do północy", a przeciwnym razie złoży zawiadomienie w prokuraturze zawiadomienie w sprawie pomówienia oraz przekroczenia przez premiera uprawnień "polegającego na publicznym posługiwaniu się informacjami gromadzonymi przez ABW".

Wipler poinformował także, że zamierza zażądać podania "podstawy prawnej działań inwigilacyjnych prowadzonych wobec instytucji powiązanych z polityczną opozycją a także podstawy prawnej upublicznienia przez Donalda Tuska informacji zbieranych przez służby specjalne".

Podał ponadto, że jego fundacja współpracowała komercyjnie ze spółką Expofer Servis House - czyli, jak mówił wcześniej premier Tusk, podmiotem powiązanym z Zondacrypto i jej prezesem Przemysławem Kralem - i świadczyła na jej rzecz usługi, które ograniczały się do prac analitycznych. Wipler dodał, że prace te nie miały "najmniejszego związku" z procesem legislacyjnym ustawy o kryptoaktywach.

Z kolei poseł Matecki pytany o dotyczące go słowa premiera powiedział, że "sam płaci za swojego prawnika". Pana z jakiegoś Zondacrypto nigdy na oczy nie widziałem. Nie wiem kto to jest. Nigdy się do mnie nie zwracał - dodał.

Do wypowiedzi premiera odniósł się także jeden z obrońców ks. Olszewskiego Krzysztof Wąsowski, który oświadczył na X, że "insynuacje", jakoby "jakieś polityczne instytucje ponoć finansowane przez firmy kryptowalutowe" płaciły za obronę ks. Olszewskiego, są nieprawdziwe. "Moją obronę w sprawie x. Michała finansuje jego rodzina (także ta zakonna), nikt inny" - napisał Wąsowski dodając, że wiem też, iż "pozostali obrońcy x. Michała nie są finansowani przez wskazane w tych insynuacjach podmioty".

Ponadto "wszystkich, którzy sformułowali lub powielają w przestrzeni publicznej insynuacje jakoby obrona x. Michała Olszewskiego była finansowana - pośrednio lub bezpośrednio - przez Instytut Polski Suwerennej Zbigniewa Ziobry lub inne instytucje powiązane z partiami politycznymi lub rynkami finansowymi" wezwał "do publicznego zdementowania takich twierdzeń do końca dzisiejszego dnia".

"Bezczelna próba odwracania uwagi od afery pedofilskiej"

Z kolei były wiceminister sprawiedliwości Piotr Ciepluch na platformie X opublikował oświadczenie Zarządu Fundacji Instytut Polski Suwerennej, w którym napisano m.in., że zarzuty premiera są kłamstwem i pomówieniem.

"To bezczelna próba odwracania uwagi od afery pedofilskiej kompromitującej środowisko polityczne Donalda Tuska i od kompromitacji jego rządu, jak zapaść w służbie zdrowia. Fundacja nigdy nie otrzymała żadnych środków od firmy Zondacrypto. Nie interesowała się działalnością tej firmy ani rynkiem kryptowalut. Związani z Instytutem Polski Suwerennej politycy nie brali udziału w pracach nad ustawą o rynku kryptoaktywów. Nie wypowiadali się na jej temat ani nie zgłaszali do niej poprawek. Zbigniew Ziobro nie brał nawet udziału w głosowaniach nad regulacjami rynku kryptowalut w Polsce" - napisano w oświadczeniu.

Przedstawiciele fundacji odcięli się też od znajomości z Przemysławem Kralem pisząc, że jego kancelaria prawna wsparła fundację na w pełni przejrzystej zasadzie. Podkreślono też, że fundacja wystąpi na drogę sądową w związku z wypowiedzią Tuska.

Wieczorem w programie Polsat News szef KPRP Zbigniew Bogucki ocenił, że Tusk "próbuje wyciągać takie sprawy, jak kryptoaktywa, żeby przykryć swoją nieudolność, a czasami - mam wrażenie - świadome działania, które rozkładają państwo polskie". 

Pytany, kiedy prezydent złoży zapowiadany własny projekt ustawy ws. kryptoaktywów, Bogucki stwierdził, że Tusk "widział i słyszał", kiedy PiS w porozumieniu z Kancelarią Prezydenta RP składało "kilkanaście poprawek do (procedowanego) projektu ustawy o rynku kryptoaktywów". - Gdyby te poprawki przeszły, one czyniłyby zadość tym wątpliwościom, które podnosił pan prezydent i ta ustawa byłaby podpisana - dodał. 

Dopytany o informacje ABW, z których wynika, że Zondacrypto przekazywała wpłaty na rzecz środowisk prawicowych, m.in. fundacjom, Bogucki odparł: "niech to ściga premier Tusk; ma pełną władzę i kompetencje; co więcej, ma obowiązek, żeby to robić". - Jeżeli przez dwa lata rząd nie wykrywał tych nieprawidłowości, to znaczy, że można mieć daleko posuniętą wątpliwość co do tego, czy nie mamy do czynienia z wykorzystaniem służb - ocenił. 

Ustawa o rynku kryptoaktywów

Celem zawetowanej przez Karola Nawrockiego ustawy o kryptoaktywach było zapewnienie stosowania unijnego rozporządzenia MiCA dotyczącego rynku kryptoaktywów. Ustawa miała wprowadzić środki nadzorcze mające na celu przeciwdziałanie naruszeniom, których mogą dopuścić się podmioty nadzorowane, w tym umożliwiała Komisji Nadzoru Finansowego wstrzymanie oferty publicznej kryptoaktywów, przerwanie jej przebiegu na określony czas, zakazanie rozpoczęcia oferty publicznej lub zakazanie dopuszczenia kryptoaktywów do obrotu.

W trakcie prac parlamentarnych nad tymi przepisami Sejm obniżył maksymalną opłatę pobieraną od przychodów podmiotów działających na rynku kryptoaktywów na rzecz KNF za sprawowanie nadzoru nad rynkiem kryptoaktywów. Rząd stawkę opłaty zaproponował na poziomie 0,4 proc., a Sejm zmniejszył ją do 0,1 proc. Przedstawiciele resortu finansów przekonywali, że opłata miała nie być pobierana w pierwszym roku obowiązywania ustawy i zależeć od realnych kosztów nadzoru.

KNF - na mocy zawetowanej ustawy - miała zyskać także możliwość nakładania sankcji na oferujących, emitentów lub osoby ubiegające się o dopuszczenie kryptoaktywów. KNF mogłaby nakładać kary pieniężne na osoby zawodowo pośredniczące w zawieraniu transakcji związanych z kryptoaktywami.

W przypadku naruszenia przepisów KNF miała wpisywać do prowadzonego przez siebie rejestru nieuczciwe domeny internetowe służące do prowadzenia działalności w zakresie kryptoaktywów. Miało to chronić klientów i rynek przed takimi podmiotami. Ustawa zakładała też odpowiedzialność karną za przestępstwa popełniane m.in. w związku z emisją tokenów czy świadczeniem usług w zakresie kryptoaktywów bez wcześniejszego zgłoszenia tego KNF. Sprawcom najpoważniejszych naruszeń miała grozić m.in. grzywna w wysokości do 10 mln zł.