W opakowaniach lalek Barbie sprzedawanych w dyskoncie w stanie Missouri znaleziono podejrzaną substancję w postaci proszku - informują amerykańskie media. Późniejsze analizy wykazały, że był to fentanyl.

  • W opakowaniach lalek Barbie w USA znaleziono fentanyl.
  • Policja ustaliła, że sprzedano pięć sztuk zabawek; wszystkie odzyskano.
  • Dlaczego fentanyl jest tak groźny?
  • Więcej ważnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl.

O groźnym znalezisku informuje we wpisie w mediach społecznościowych policja z miasta Independence w amerykańskim stanie Missouri. Z funkcjonariuszami skontaktowała się ochrona dyskontu Cargo Largo, informując, że w opakowaniu lalki Barbie znaleziono podejrzaną substancję w postaci proszku.

Szybko przeprowadzono badania, które wykazały, że substancją tą był fentanyl. Natychmiast wszczęto dochodzenie, by ustalić, ile egzemplarzy zabawek z "wkładką" zostało sprzedanych. Okazało się, że rozeszło się pięć takich opakowań. Wszystkie szybko udało się odzyskać.

Dochodzenie wykazało, że fentanyl został przyklejony taśmą wewnątrz opakowania lalek Barbie, na tylnej jego części. Same zabawki nie były zanieczyszczone opioidem.

"Nie ma powodu, by sądzić, że zainfekowane produkty zostały wysłane do innych sprzedawców detalicznych. Nie ma informacji o poszkodowanych" - podkreśla policja z Independence, zaznaczając, że prowadzi śledztwo w tej sprawie.

Fentanyl króluje na amerykańskich ulicach

Fentanyl to syntetyczny opioid, który jest od 50 do 100 razy silniejszy od morfiny. Przez lata głównym problemem w Stanach Zjednoczonych była heroina, ale fentanyl całkowicie ją wyparł, ponieważ jest tańszy w produkcji i łatwiejszy w przemycie.

Rocznie z powodu przedawkowania narkotyków w USA umiera ponad 100 tys. osób. Większość tych zgonów (ponad 70 proc.) jest spowodowana właśnie syntetycznymi opioidami, głównie fentanylem. W grupie wiekowej 18-45 lat przedawkowanie fentanylu stało się częstszą przyczyną śmierci niż wypadki samochodowe, samobójstwa czy przemoc z użyciem broni.

Problem z fentanylem polega nie tylko na jego sile, ale na tym, że pojawia się on tam, gdzie nikt się go nie spodziewa. Handlarze dodają fentanyl do kokainy, metamfetaminy czy MDMA, aby wzmocnić efekt niskim kosztem. Użytkownik, który nie ma tolerancji na opioidy, ginie po zażyciu "rekreacyjnej" dawki innego narkotyku. Na czarnym rynku krążą miliony tabletek, które wyglądają identycznie jak popularne leki na receptę (np. Adderall czy Xanax), a w rzeczywistości są sprasowanym fentanylem.

Za dawkę śmiertelną uznaje się zaledwie 2 miligramy - to ilość, która mieści się na czubku ołówka. Choć amerykańskie władze walczą z fentanylem, to efekty wciąż są niewystarczające.