"Pan prezydent postanowił wzbudzać emocje" - w ten sposób marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty skomentował wniosek prezydenta Karola Nawrockiego o przeprowadzenie referendum ws. polityki klimatycznej UE. Zdaniem Marka Sawickiego z PSL "to nie o energię tu chodzi". "Pan prezydent ma problem z Zondacrypto i SAFE" - ocenił poseł.
- Włodzimierz Czarzasty uważa, że proponowane przez Karola Nawrockiego pytanie referendalne ma przede wszystkim "wzbudzać emocje", a nie prowadzić do konkretnych rozwiązań.
- Z kolei Marek Sawicki stwierdził, że referendum może być próbą odwrócenia uwagi od innych problemów politycznych prezydenta.
- Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na RMF24.pl. Bądź na bieżąco.
Prezydent Karol Nawrocki poinformował w czwartek o skierowaniu wniosku do Senatu o przeprowadzenie referendum, wskazując na prawo Polaków do wyrażenia opinii ws. konsekwencji Zielonego Ładu. Wniosek przewiduje, że pytanie referendalne miałoby brzmieć: "Czy jest pan/pani za realizacją polityki klimatycznej, która doprowadziła do wzrostu kosztów życia obywateli, cen energii i prowadzenia działalności gospodarczej i rolniczej?".
Referendum miałoby się odbyć 27 września 2026 r. Wniosek prezydenta musi jednak zyskać akceptację Senatu, wyrażoną bezwzględną większością głosów w obecności co najmniej połowy senatorów. By wynik referendum był wiążący, musi wziąć w nim udział więcej niż połowa uprawnionych do głosowania.
Marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty w czwartek w Zielonej Górze skomentował ruch prezydenta Nawrockiego z nutą sarkazmu.
Widzę, że pan prezydent Nawrocki zaczął być bardzo aktywny, życzę mu efektywności. Jak do tej pory udało mu się ponad 30 ustaw zawetować, sypiąc w tryby zupełnie bezsensownie wielu sprawom piasek. Natomiast, z tego co pamiętam, chyba nie udało mu się, żeby żadnej ustawy przez Sejm przeprowadzić. W związku z tym, rozumiem, że poszedł drogą referendum - stwierdził Czarzasty.
Referendalne pytanie ocenił jako takie, które "wzbudzi po prostu emocje".
Zadając pytanie, mniej więcej takiej konstrukcji: czy chcesz, żeby w Polsce było lepiej i żyło nam się dostatniej? Oczywiście chcemy. Natomiast myślę, że zadawanie takich pytań nie da żadnych konkretów i żadnych efektów. Wzbudzi po prostu emocje. Pan prezydent postanowił wzbudzać emocje - ocenił marszałek Sejmu.
Dodał, że radziłby prezydentowi być "bardziej efektywnym niż efektownym". To taki mój komentarz w sprawie nowej inicjatywy pana prezydenta. Ostatnio zresztą obserwowałem inicjatywę dotyczącą zmiany konstytucji. Co ciekawe, szefową komisji, która ma zmieniać konstytucję, została pani Julia Przyłębska (była prezes TK - przyp. red.), która, jak wiemy, z pasją, ważną wielkiej sprawy, generalnie tę konstytucję łamała przez kawał czasu - ocenił lider Lewicy.
Marek Sawicki, komentując wniosek prezydenta, podkreślił w rozmowie z PAP, że odpowiedź na tak postawione pytanie jest "oczywistą oczywistością", bo "nikt nie chce wyższych podatków i każdy chce mieć tańszą energię". Ale przecież to nie o energię i o niższe podatki chodzi, tylko o to, żeby przygotować kolejny etap na drodze wyjścia Polski z Unii Europejskiej - powiedział poseł PSL.
Zwrócił przy tym uwagę, że "sprawę ETS-u (Europejski System Handlu Emisjami) nie kto inny, jak PiS i rząd Mateusza Morawieckiego w Komisji Europejskiej przez osiem negocjował, uzgadniał i zatwierdzał".
Na pytanie, dlaczego prezydent akurat teraz z takim wnioskiem wystąpił, Sawicki stwierdził, że Nawrocki ma dwa duże kłopoty.
Pan prezydent ma problem z Zondacrypto, z którego nie jest w stanie się wytłumaczyć, i problem z SAFE, bo wbrew woli pana prezydenta jutro zostanie podpisana umowa pożyczkowa z programu SAFE - zaznaczył poseł Stronnictwa.
Prezydent nie zgłasza tego wniosku po to, by był on uchwalony, tylko po to, by przykryć te dwie porażki - stwierdził Sawicki.
Z kolei Anna Maria Żukowska z Lewicy oceniła pomysł zorganizowania referendum jako "absurdalny".
Uważam, że to absurdalny pomysł i po raz kolejny próba upolitycznienia idei referendum. Dziwię się trochę, że prawica po referendum z 2023 roku nie nauczyła się, że to raczej nieskuteczna metoda. Polacy nie są do niej przekonani, bo o tym, w jakim kierunku ma podążać Polska, decydują podczas wyborów - podkreśliła Żukowska.
Według niej proponowane pytanie ma w sobie z góry założoną tezę. Pytanie jest z tezą, więc wiadomo, że celem jest to, aby Senat się na nie zgodził - po to, żeby potem można było mówić: "O, widzicie, ja chciałem dobrze, ale zły Senat się nie zgodził" - oceniła posłanka Lewicy.
I dodała: W jaki sposób zadanie takiego pytania ma zatrzymać negatywne skutki Zielonego Ładu? Pan prezydent nie ma w tej dziedzinie żadnych realnych możliwości. Ma wprawdzie inicjatywę ustawodawczą, ale nie złożył żadnego projektu ustawy. Tematyka polityki klimatycznej jest na tyle złożona, że moim zdaniem nie da się jej sprowadzić do jednego zdania. Uważam, że taka debata oczywiście może się odbyć, ale nie w drodze referendum - dodała posłanka.


