Od początku roku obwiązuje wprowadzony przez Kijów zakaz eksportu złomu, który uderza w polskie huty. Komisja Europejska nie reaguje na to łamanie przez Ukrainę zasad układu stowarzyszeniowego UE-Ukraina, które zabraniają takich jednostronnych zakazów. Warszawa wysłała już na początku roku wniosek do KE o pilną interwencję. "Problem ukraińskiego złomu jest jednym z nierozwiązanych elementów relacji handlowych Polski z Unią Europejską" – alarmuje prezes Hutniczej Izby Przemysłowo-Handlowej Mirosław Motyka.
- Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na RMF24.pl. Bądź na bieżąco.
Chodzi o to, że Polska do tej pory była głównym odbiorcą ukraińskiego złomu, który jest strategicznym surowcem niezbędnym do produkcji w nowoczesnych piecach hutniczych, czyli fundamentem zielonej transformacji hutnictwa.
Zablokowanie realizacji tych dostaw stanowi więc znaczące zaburzenie w handlu międzynarodowym złomu stalowego z punktu widzenia Polski – podkreśla Mirosław Motyka w rozmowie z RMF FM. Ukraina argumentuje swój zakaz koniecznością ochrony surowców dla własnego przemysłu zbrojeniowego i stalowego.
Natomiast KE po raz kolejny zapowiada, że będzie chciała rozwiązać ten spór w "szerszym kontekście dotyczącym stali". Bruksela, która od pół roku nie podjęła zdecydowanych kroków w sprawie złom, sugeruje, że ustępstwa w kwestii surowca mogą być kartą przetargową w negocjacjach nad nowymi limitami na eksport gotowej stali do UE.
Polska branża hutnicza ostrzega jednak przed takim łączeniem spraw. Mamy tu do czynienia z dwoma odrębnymi obszarami polityki handlowej, które rządzą się inną logiką - mówi Motyka.
Zdaniem prezesa Motyki, ukraiński zakaz eksportu złomu jest ewidentnym złamaniem już istniejących umów (Umowy Stowarzyszeniowej i zasad WTO). Branża uważa, że KE powinna wymusić na Kijowie przestrzeganie prawa natychmiast, a nie traktować tego jako elementu nowej "transakcji". Łączenie tych spraw sugeruje, że Ukraina może łamać prawo w jednym obszarze, by coś ugrać w drugim.


