Polskie huty będą lepiej chronione przed zalewem importu taniej produkcji spoza Unii Europejskiej. Unijne instytucje porozumiały się w nocy w sprawie ochrony unijnego przemysłu stalowego przed globalną nadwyżką, która zacznie obowiązywać od 1 lipca, gdy wygaśnie obecna ochrona.

  • Od 1 lipca 2026 r. Unia Europejska wprowadza nowe, ostrzejsze zasady importu stali spoza UE.
  • Bezcłowe limity importowe zostaną zmniejszone aż o 47 proc. w porównaniu z 2024 rokiem.
  • Więcej informacji z Polski i świata znajdziesz na RMF24.pl.

Unia wprowadza drastyczne cięcia na import stali. Bezcłowe limity zmniejszą się o 47 proc. w porównaniu z kontyngentami z 2024 roku. Przekraczanie limitów obłożone będzie 50 proc. cłem (w porównaniu z obecnym 25 proc.). Aby walczyć z obchodzeniem sankcji przez Rosję, wprowadzona zostanie zasada "topienia i wylewania", czyli wymóg wskazania, gdzie stal została wytopiona po raz pierwszy. Do tej pory rosyjska stal mogła trafiać do UE "tylnymi drzwiami" - np. jako półprodukt wysyłany do krajów trzecich (takich jak Turcja czy Indie), tam walcowany i eksportowany do UE jako produkt indyjski czy turecki.

Ukraina pod specjalnym nadzorem

Jak dowiedziała się dziennikarka RMF FM, Ukraina nie będzie zwolniona z ograniczeń importowych, o co zabiegał Kijów. Chciał przedłużenia obecnego zwolnienia, czyli możliwości korzystania z wolnego dostępu do unijnego rynku (musi jednak płacić CBAM, czyli graniczny podatek węglowy).

Jak usłyszała dziennikarka RMF FM, w KE zostanie jednak uwzględniona "szczególna sytuacja" Ukrainy przy przyznawaniu bezcłowych kontyngentów. Najbardziej o szczególne przywileje dla Ukrainy walczył Parlament Europejski, początkowo chodziło o "szczególną sytuację Ukrainy związaną z wojną", ostatecznie uzgodniono "wspieranie Ukrainy i jej statusu kandydata" przy wdrażaniu przydziałów kwotowych.

Polskie huty zyskają

Kontyngenty te zostaną dopiero ustalone. Polskie huty apelowały od początku, by nie faworyzować ukraińskiej konkurencji kosztem rodzimego przemysłu. W pełni uznając wyjątkową sytuację Ukrainy, rekomendujemy jednak, by nie opierać alokacji kontyngentów na specjalnych warunkach, ponieważ osłabiłoby to skuteczność i wiarygodność narzędzia oraz mogłoby prowadzić do zaburzeń rynkowych, szczególnie w Polsce - przekazał kilka tygodni temu dziennikarce RMF FM prezes HIPH Mirosław Motyka.

Polscy producenci oskarżają Ukrainę o "nieuczciwą konkurencję", ponieważ tamtejsze huty nie muszą spełniać restrykcyjnych unijnych norm środowiskowych, co pozwala im oferować znacznie tańszą stal.

Opracowanie: