Czterech nastolatków, którzy od dwóch tygodni byli uwięzieni w częściowo zatopionej jaskini, jest już na powierzchni. Wcześniej agencja Reutera pisała o 6 uratowanych osobach. Pierwsi ewakuowani są już w szpitalu w Chiang Rai. Na pomoc czeka jeszcze 8 chłopców z drużyny piłkarskiej i ich trener. Teraz trwa przerwa w akcji ratunkowej. Zobaczcie jej niedzielny etap w relacji minuta po minucie.

Ambulans w drodze po pierwszych uratowanych chłopców /PAP/EPA/RUNGROJ YONGRIT /
Aby odświeżyć stronę wciśnij F5 lub włącz automatyczne odświeżanie :

18:00

Jeszcze 8 godzin potrwa przerwa w akcji ratowania 8 chłopców i ich opiekuna uwięzionych od ponad dwóch tygodni w jaskini w Tajlandii. Tyle czasu bowiem potrzeba na przygotowanie kolejnej fazy akcji. Chodzi m.in. o rozstawienie wzdłuż całej trasy butli ze sprężonym powietrzem.

Przypomnijmy: w niedzielę na powierzchnię udało się wydostać 4 chłopców. Są już w szpitalu. Każdego z nich eskortowało na powierzchnię dwóch nurków. Akcja była bardzo skomplikowana. Nastolatkowie musieli nurkować niemal w całkowitej ciemności. 

17:14

Tak wygląda mapa ewakuacji w jaskini:

17:00

Padający intensywnie deszcz może utrudnić akcję ratunkową w jaskini. 

16:33

Na specjalnej konferencji szef akcji ratowniczej powiedział, że uratowani chłopcy czują się dobrze. 

16:00

Wszyscy zgodnie twierdzą, że ratowników można już nazywać bohaterami. Początkowo zakładano, że pierwsza osoba wyjdzie z jaskini około godziny 16, a tymczasem udało się tego dokonać dwie godziny wcześniej. 

Jak powiedział reporterowi RMF FM doświadczony płetwonurek kapitan Mariusz Zakrzewski ze straży pożarnej w Olsztynie,w akcji biorą udział najlepsi z najlepszych. 

W pierwszej kolejności ewakuowane są najsłabsze osoby. Na końcu jaskinię opuści trener młodych piłkarzy.

15:55

Helikopter i dwie karetki z pierwszymi szczęśliwie ewakuowanymi z jaskini chłopcami dotarły już do szpitala w Chiang Rai. Według tajlandzkich komandosów w sumie uratowano już cztery osoby. Reuters podał wcześniej, że bezpiecznych jest już sześciu chłopców.

15:16

Akcja ratunkowa utrzymana w takim tempie może sprawić, że wszyscy uwięzieni chłopcy zostaną dziś wydobyci z jaskini - optymistycznie przewiduje jeden z dziennikarzy w Bangkoku.

Poniżej najnowsze zdjęcia z akcji ratunkowej:

16:22

Na specjalnej konferencji szef akcji ratowniczej powiedział, że ewakuowani chłopcy czują się dobrze. Ratownicy potrzebują teraz 10 godzin przerwy, aby przygotować się do ewakuowania kolejnych osób. Przypomnijmy, że w częściowo zalanej jaskini przebywa jeszcze ośmiu młodych piłkarzy oraz ich trener. Kolejność ewakuacji ustalili wcześniej lekarze. W pierwszej kolejności zabierane są najsłabsze osoby. W akcji bierze udział w sumie 90 nurków.

15:55

Do tej pory ratownikom udało się szczęśliwie ewakuować czterech, a nie - jak podawał wcześniej Reuters - sześciu chłopców. Wszyscy trafili już do szpitala w Chiang Rai.

15:02

Władze Tajlandii podały szczegóły akcji ratunkowej. Wiadomo, że każda z ewakuowanych osób jest asekurowana przez dwóch nurków. Jeden ratownik płynie z przodu, drugi, z tyłu. Wszyscy mają do dyspozycji tylko butle z tlenem i maski pełnotwarzowe.

14:54

Sześciu nastolatków, którzy od dwóch tygodni byli uwięzieni w częściowo zatopionej jaskini, jest już na powierzchni! - ujawnił agencji Reutera jeden z dowódców operacji ratunkowej w Tajlandii.

14:49

Lekarz zadecydował, aby z jaskini najpierw wydobyć chłopców będących w najsłabszej kondycji - zdradza na Twitterze kulisy akcji ratowniczej niemiecki dziennikarz, wysłannik do Bangkoku Florian Witulski.

14:48

Na miejsce akcji ratunkowej przyjechały cztery ambulanse. 

14:41

Czterech kolejnych nastolatków lada chwila wyjdzie na powierzchnię. W tej chwili przebywają w jaskini w podziemnym obozie płetwonurków - oświadczył dowodzący akcją ratunkową w Tajlandii.

14:40

Świadkowie podają, że dwaj pierwsi uratowani zostali przetransportowani helikopterem do szpitala. A tam czekają już podescytowane rodziny nastolatków. 

14:11

Akcja jest trudna ze względu na kilka czynników. Po pierwsze tych chłopców trzeba wyprowadzić z jaskini, która ma długość prawie 4 kilometry. Dla doświadczonego nurka jest to już zaadnie trudne, a co dopiero dla osób, które nigdy nie nurkowały, nigdy nie miały do czynienia z nurkowaniem. Druga rzecz - widoczność w tej jaskini jest praktycznie zerowa. Woda, która się tam znalazła, jest to woda opadowa, w związku z czym niesie ze sobą duże ilości substancji mineralnych, które tą widoczność ograniczają praktycznie do zera - mówi w rozmowie z naszym dziennikarzem Piotrem Bułakowskim doświadczony płetwonurek kpt. Mariusz Zakrzewski, koordynator ds. ratownictwa wodnego Komendy Wojewódzkiej Straży Pożarnej w Olsztynie.

Są tam co najmniej dwa przejścia, w których zmieści się tylko jedna osoba, czyli też możliwości asekuracji chłopców w pewnym momencie będą mocno ograniczone. Fakt jest też taki, że są tam miejsca, gdzie można się bezpiecznie wynurzyć i pod nami będzie poduszka powietrzna - to będzie pewne ułatwienie. Natomiast trzeba mieć też świadomość, że powietrze, które będzie się tam znajdowało prawdopodobnie nie będzie nadawało się do oddychania, ponieważ będzie tam za mało tlenu. Poniżej 16 proc. tlenu dochodzi do hipoksji, czyli niedotlenienia, i kończy się to utratą przytomności- wyjaśnia Zakrzewski. TUTAJ PRZECZYTACIE CAŁĄ ROZMOWĘ Z EKSPERTEM

14:00

Dwaj uratowani chłopcy spędzili w jaskini ponad dwa tygodnie. Obecnie są pod opieką lekarzy w zorganizowanym na powierzchni polowym szpitalu - powiedział Tossathep Boonthong, szef lokalnego departamentu zdrowia.

Przeprowadzamy badania. Nie zostali jak na razie przetransportowani do szpitala w Chiang Rai - dodał Boonthong.

W zalanej jaskini wciąż przebywa 10 innych młodych piłkarzy oraz ich trener.

Najważniejsze informacje:

12 chłopców i ich trener weszli w sobotę 23 czerwca do jaskini Tham Luang Nang Non w prowincji Chiang Rai na północy Tajlandii, gdzie zostali odcięci od świata przez ulewne deszcze.

W poniedziałek 2 lipca w głębi jaskini grupę odnaleźli brytyjscy nurkowie.

W akcji ratunkowej uczestniczy ponad 1000 osób z całego świata.

Chłopcy wraz z trenerem są wydobywani na powierzchnię jeden po drugim. Ma to zająć 2-3 dni.

(ł, m)