"Siły sojusznicze na terytorium Polski to element wzmocnienia wschodniej flanki NATO w obliczu agresji Rosji na Ukrainę i eskalacyjnej retoryki Moskwy wobec Sojuszu" - oświadczył rzecznik MSZ Maciej Wewiór. "Próba dyktowania Polsce i jej sojusznikom warunków rozmieszczania tych wojsk jest bezpodstawna" - dodał.
- Rzecznik MSZ podkreślił, że obecność wojsk USA i innych państw NATO w Polsce ma charakter defensywny i jest odpowiedzią na agresywną politykę Rosji oraz wojnę przeciwko Ukrainie.
- Według polskiej dyplomacji próby kwestionowania przez Moskwę rozmieszczenia wojsk sojuszniczych są bezpodstawne i naruszają suwerenne prawo Polski do decydowania o własnym bezpieczeństwie.
- Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na RMF24.pl. Bądź na bieżąco.
Rzecznik polskiego resortu dyplomacji odniósł się do przytoczonego w czwartek przez agencję Reutera komunikatu rosyjskiego MSZ, w którym Moskwa oświadczyła, że wysłanie przez Stany Zjednoczone dodatkowych żołnierzy do Polski może prowadzić do eskalacji napięcia pomiędzy Rosją i Zachodem.
Rzecznik polskiego MSZ podkreślił, że "obecność wojsk Stanów Zjednoczonych oraz pozostałych sojuszników z NATO na terytorium RP ma charakter defensywny, odstraszający i jest bezpośrednią odpowiedzią na agresywną politykę oraz rewizjonistyczne działania Federacji Rosyjskiej w Europie".
Wewiór dodał, że prawdziwym "źródłem eskalacji i napięć w Europie są bezprawne i agresywne działania zbrojne Federacji Rosyjskiej, a nie środki podejmowane przez NATO w celu obrony własnych granic i obywateli".
Podkreślił, że siły sojusznicze, w tym amerykańskie goszczące na terytorium Polski, są elementem niezbędnego wzmocnienia wschodniej flanki Sojuszu, podjętymi w obliczu agresji rosyjskiej na Ukrainę oraz eskalacyjnej retoryki Moskwy wobec Sojuszu.
Próba dyktowania Polsce i jej sojusznikom warunków rozmieszczania wojsk na ich terytorium jest bezpodstawna. To próba ograniczenia suwerennego prawa Polski do decydowania, jakie kroki są niezbędne do zapewnienia bezpieczeństwa naszego kraju i obywateli - podkreślił Wewiór.
Według rzeczniczki resortu dyplomacji Rosji Marii Zacharowej wysłanie dodatkowych amerykańskich żołnierzy do Polski "skutkowałoby eskalacją napięcia w całej przestrzeni europejskiej". Jak zadeklarowała, w reakcji na tę decyzję strony amerykańskiej Moskwa będzie musiała podjąć "działania odwetowe".
W ostatnich dniach odrzucone zostały przez Kijów i kraje bałtyckie - Litwę, Łotwę i Estonię - rosyjskie oskarżenia dotyczące domniemanego wykorzystania terytoriów nad Bałtykiem lub przestrzeni powietrznej innych krajów do atakowania celów w Rosji.
Prezydent USA Donald Trump napisał 21 maja w swoim serwisie Truth Social, że Stany Zjednoczone "wyślą do Polski kolejnych 5 tys. żołnierzy".
Wicepremier, szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz oznajmił 22 maja, że teraz należy poczekać na przełożenie decyzji prezydenta USA na proces planistyczny. Dowódcy amerykańscy, armia amerykańska, Pentagon potrzebuje czasu, żeby rozlokować na nowo siły w Europie. Polska na tym rozlokowaniu zyskuje - zapewnił.


