Papież Leon XIV odwiedził Wielki Meczet w Algierze, stolicy Algierii. Podczas wizyty mówił, że szukanie Boga to także rozpoznawanie go w każdym mężczyźnie i kobiecie, co z kolei nakazuje wzajemny szacunek. Papież wygłosił także przemówienie, w którym stwierdził, że potrzebny jest nowy bieg historii "w obliczu nieustannych naruszeń prawa międzynarodowego i pokus neokolonialnych".
Papież Leon XIV rozpoczął w poniedziałek 11-dniową pielgrzymkę do Afryki. Podróż rozpoczął od Algierii, gdzie w stolicy - Algierze - odwiedził m.in. Wielki Meczet. Głowa Kościoła katolickiego odwiedzi także Kamerun, Angolę i Gwineę Równikową.
Papieska wizyta w meczecie miała charakter prywatny. Leonowi XIV towarzyszył m.in. rektor świątyni Mohamed Mamoun Al Quasimi. Zgodnie z tradycją papież zdjął buty przy wejściu. Oglądał meczet i przystanął na środku na dłuższą chwilę.
Podczas wizyty Leon XIV - cytowany przez Vatican News - mówił, że poszukiwanie Boga oznacza także rozpoznawanie go w każdym mężczyźnie i kobiecie, a to wymaga wzajemnego szacunku.
Świątynia w Algierze to drugi meczet, jaki odwiedził amerykański papież. W listopadzie zeszłego roku był w Błękitnym Meczecie w Stambule.
Minaret meczetu w Algierze ma 267 metrów i jest najwyższy na świecie; kopuła ma średnicę 50 metrów. Świątynia ta może pomieścić do 120 tys. wiernych, jest to trzeci co do wielkości meczet na świecie.
Leon XIV w przemówieniu do władz kraju w Algierze podkreślił, że mocne są te osoby, które "nie pozwalają się zaślepić władzą i bogactwem, które nie poświęcają godności swoich współobywateli dla własnej pomyślności osobistej czy grupowej".
Religia bez miłosierdzia i życie społeczne bez solidarności są skandalem w oczach Boga - oświadczył. A jednak wiele społeczeństw, które uważają się za rozwinięte, pogrąża się coraz bardziej w nierówności i wykluczeniu - zauważył.
Osoby i organizacje, które panują nad innymi, a Afryka dobrze o tym wie, niszczą świat, który Najwyższy stworzył po to, abyśmy żyli razem - dodał.
Papież wyraził przekonanie, że potrzebny jest nowy bieg historii "w obliczu nieustannych naruszeń prawa międzynarodowego i pokus neokolonialnych".
Sprawujący władzę są powołani nie po to, by panować, lecz aby służyć narodowi i jego rozwojowi. Działanie polityczne znajduje zatem swoje kryterium w sprawiedliwości, bez której nie ma prawdziwego pokoju, a także wyraża się ono w promowaniu sprawiedliwych i godnych warunków dla wszystkich - wyjaśnił papież.
Mówił też o dwóch zjawiskach na świecie: fundamentalizmie i sekularyzacji, z powodu których wiele osób traci autentyczne poczucie Boga.
Wówczas symbole i słowa religijne mogą stać się - z jednej strony - bluźnierczym językiem przemocy i ucisku, z drugiej zaś - znakami już pozbawionymi znaczenia na wielkim rynku konsumpcji, który nie syci - oznajmił papież, apelując o to, by tym "absurdalnym polaryzacjom" mądrze stawiać czoła.


