Korea Północna nie zamierza rezygnować ze swojego statusu potęgi nuklearnej - zapowiedział Kim Dzong Un podczas przemówienia przed parlamentem w Pjongjangu. Przywódca Korei Północnej określił Koreę Południową jako "najbardziej wrogie państwo" i zagroził jej bezwzględnymi konsekwencjami za wszelkie działania naruszające interesy Pjongjangu. Kim oskarżył także Stany Zjednoczone o "terroryzm państwowy" i zapowiedział zacieśnienie współpracy z Rosją.

  • Kim Dzong Un zadeklarował, że Korea Północna nie zrezygnuje z broni nuklearnej.
  • Korea Południowa została uznana za "najbardziej wrogie państwo".
  • Więcej informacji z Polski i świata znajdziesz na RMF24.pl.

Podczas poniedziałkowego wystąpienia przed północnokoreańskim parlamentem Kim Dzong Un jednoznacznie zadeklarował, że jego kraj nie zrezygnuje z broni nuklearnej. Będziemy nadal zdecydowanie umacniać nasz status państwa posiadającego broń nuklearną w sposób nieodwracalny, jednocześnie agresywnie intensyfikując naszą walkę przeciwko wrogim siłom - podkreślił przywódca.

Ostra retoryka wobec Korei Południowej i USA

Kim Dzong Un określił Koreę Południową jako "najbardziej wrogie państwo" i zapowiedział, że będzie traktował ją w sposób bezwzględny. Zagroził, że Seul zostanie "bezlitośnie, bez najmniejszego wahania zmuszony do zapłaty za każdy akt naruszający" interesy Korei Północnej.

W swoim przemówieniu Kim oskarżył też Stany Zjednoczone o "terroryzm państwowy i agresję", nawiązując do konfliktu na Bliskim Wschodzie. Zapowiedział, że Korea Północna odegra bardziej zdecydowaną rolę we wspólnym froncie przeciwko Waszyngtonowi. Jednocześnie Pjongjang intensyfikuje relacje z Rosją, wysyłając tysiące żołnierzy i sprzęt wojskowy w zamian za wsparcie technologiczne.

Analitycy podkreślają, że mimo ostrej retoryki Kim może pozostawić sobie furtkę do przyszłych rozmów z USA, licząc na złagodzenie sankcji.