Premier Słowacji Robert Fico udał się do Moskwy na spotkanie z prezydentem Rosji Władimirem Putinem. Krótko po przylocie na obchody Dnia Zwycięstwa złożył kwiaty na grobie Nieznanego Żołnierza. "Jestem czarną owcą w Unii Europejskiej" - powiedział dziennikarzom.
- Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na RMF24.pl. Bądź na bieżąco.
Słowacki samolot dotarł do Moskwy w piątek okrężną trasą. Leciał przez Czechy, Niemcy oraz kraje skandynawskie. Kraje bałtyckie zamknęły przed nim swoją przestrzeń powietrzną.
To nie pierwsza taka podróż Ficy do Rosji. Rok temu premier Słowacji również udał się do Moskwy z okazji rocznicy zakończenia II wojny światowej, jednak wówczas także nie otrzymał zgody na przelot nad krajami bałtyckimi. Jego wizyta spotkała się wtedy z ostrą krytyką ze strony Unii Europejskiej.
Podczas obecnej wizyty Fico ma spotkać się z Władimirem Putinem, ale - jak podkreślił - nie zamierza uczestniczyć w corocznej paradzie wojskowej na Placu Czerwonym. Premier planuje natomiast złożyć kwiaty na grobie Nieznanego Żołnierza.
Fico tłumaczy swoją podróż do Rosji chęcią oddania hołdu ofiarom II wojny światowej. Wcześniej odwiedził już były nazistowski obóz koncentracyjny w Dachau w Niemczech, a w czerwcu planuje udział w uroczystościach upamiętniających lądowanie aliantów w Normandii.


