Z powodu braku dostępnych niszczycieli rakietowych, brytyjskie dowództwo stałej grupy morskiej NATO będzie operować z pokładu niemieckiej fregaty "Sachsen". Decyzja ta wywołała falę krytyki w Londynie, a opozycja otwarcie mówi o „narodowej hańbie” i utracie panowania nad morzami.

  • Po więcej aktualnych informacji zapraszamy do RMF24.pl

W kwietniu Wielka Brytania miała objąć dowodzenie w Stałej Grupie Morskiej NATO 1 (SNMG1) - kluczowej formacji szybkiego reagowania operującej na Północnym Atlantyku i Morzu Bałtyckim. Plany te pokrzyżowała jednak napięta sytuacja geopolityczna na Bliskim Wschodzie.

Niszczyciel HMS "Dragon", który pierwotnie miał pełnić funkcję jednostki flagowej, został skierowany do wschodniej części Morza Śródziemnego w związku z trwającym konfliktem zbrojnym między USA i Izraelem a Iranem. Po jego wypłynięciu okazało się, że Royal Navy nie posiada w tej chwili żadnego innego okrętu zdolnego do przejęcia tej roli.

Gdzie podziały się niszczyciele typu 45?

Kryzys obnażył poważne problemy kadrowo-techniczne brytyjskiej floty. Choć niszczyciele rakietowe typu 45 uchodzą za jedne z najnowocześniejszych na świecie, obecnie niemal wszystkie są wyłączone z działań w tym regionie. Do tego:

  • HMS Duncan bierze udział w misji na Dalekiej Północy,
  • HMS Dauntless przechodzi przegląd techniczny po powrocie z wielomiesięcznej misji,
  • Pozostałe trzy jednostki tego typu znajdują się w procesie modernizacji lub przechodzą testy po modernizacji.

W efekcie brytyjska flota, mimo wielowiekowej historii jako morskie mocarstwo i wielkich ambicji, nie była w stanie wydelegować ani jednego sprawnego niszczyciela do wypełnienia zobowiązań sojuszniczych w ramach NATO.

Z pomocą przyszły Niemcy. Minister obrony Boris Pistorius ogłosił, że Berlin wyśle na Północny Atlantyk fregatę "Sachsen", która przejmie ciężar operacyjny misji. Rozwiązanie to ma jednak nietypowy charakter: choć okręt jest niemiecki, to personel Royal Navy będzie na nim przebywał i zarządzał operacjami grupy SNMG1.

Jak donoszą media, w tym dziennik "The i Paper" oraz portal Politico, takie rozwiązanie pozwoli Londynowi formalnie "wypełnić zobowiązanie" dowodzenia, mimo fizycznego braku własnej jednostki flagowej.

„Narodowa hańba” – polityczna burza w Londynie

Sytuacja stała się paliwem dla politycznej opozycji w Wielkiej Brytanii. Ben Obese-Jecty, poseł Partii Konserwatywnej i były żołnierz, nie szczędził ostrych słów pod adresem rządu i resortu obrony.

To narodowa hańba, że Królewskiej Marynarce Wojennej zabrakło okrętów. Brytania z całą pewnością nie panuje już nad falami - stwierdził Obese-Jecty. Poseł przypomniał również, że minister obrony John Healey jeszcze niedawno gwarantował, iż zobowiązania wobec NATO zostaną dotrzymane przy użyciu brytyjskich zasobów.

Incydent ten ponownie otwiera debatę nad stanem brytyjskich sił zbrojnych oraz zdolnością Royal Navy do jednoczesnego reagowania na kryzysy w różnych częściach świata, zwłaszcza po stosunkowo niedawnym kryzysie, który dotknął brytyjskie lotniskowce. W 2024 roku HMS Queen Elizabeth został w ostatniej chwili wycofany z natowskich ćwiczeń Steadfast Defender z powodu awarii śruby napędowej.