Do największej od ponad 40 lat fali studenckich protestów we Francji przyłączają się potężne centrale związkowe. Za tydzień chcą sparaliżować kraj strajkami. „Presja związkowców rośnie!" - krzyczy z pierwszej strony dziennik "Le Figaro".

Mężczyzna ranny w głowę podczas sobotnich zamieszek we Francji jest w śpiączce. Jego stan jest krytyczny. Jego koledzy ze związku zawodowego mówią, że został stratowany przez szturmujące oddziały policji. czytaj więcej

Francuskie centrale związkowe nie tylko popierają żądania studentów, ale korzystają z okazji, żeby podnieść poprzeczkę: Żądamy nie tylko wycofania antyrządowej reformy kodeksu pracy, ale również negocjacji w sprawie podwyżek płac i lepszych warunków pracy - twierdzi przedstawicielka prokomunistycznej, powszechnej konfederacji pracy.

Prawicowy premier Dominique de Villepin jest w coraz trudniejszej sytuacji. Paryska prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie stratowania przez szturmowe oddziały policji 39-letniego związkowca, który znajduje się w stanie krytycznym w jednym z podparyskich szpitali. Według francuskiej prasy, ten ciężko ranny związkowiec był pod wpływem alkoholu.