Kilku sprawców miało wtargnąć o poranku do oddziału jednego z banku w centrum niewielkiej miejscowości Sinzig. Według informacji przekazywanych przez niemiecką policję, przestępcy zabarykadowali się w skarbcu placówki. Mieli co najmniej jednego zakładnika - kierowcę furgonetki, która chwilę przed napadem podjechała przed budynek. Po południu ciężko uzbrojona jednostka szturmowa wtargnęła do banku i uwolniła zamkniętych w nim dwóch zakładników. Nikogo natomiast nie zatrzymano. Sprawca – teraz okazuje się, że mógł być tylko jeden – zbiegł i jest poszukiwany.

  • Więcej informacji z Polski i świata znajdziesz na RMF24.pl.

W mieście Sinzig doszło o poranku do poważnego incydentu - kilku sprawców miało wtargnąć do oddziału Volksbanku i wziąć zakładników. Na miejscu przez kilka godzin trwała szeroko zakrojona akcja policyjna. Centrum zostało całkowicie odgrodzone, a nad miastem krążył helikopter.

Policja informowała, że nie ma zagrożenia dla mieszkańców poza odgrodzonym obszarem. 

Po południu nastąpił nieoczekiwany zwrot akcji. Po wejściu do banku policja przeszukała wszystkie pomieszczenia. Jak przekazała, nie wiadomo, gdzie są sprawcy lub sprawca, ponieważ w środku zamknięci byli tylko dwaj zakładnicy.

Służby wychodzą z założenia, że przestępcy - lub też jedna osoba, bo to także nie jest do końca jasne - oddalili się z miejsca tuż po zajściu.

Nie wiadomo też, czy coś zostało skradzione.

Placówka została otwarta o 9:00 rano, do napadu miało dojść kilka minut później. 

Sytuacja jest rozwojowa. Zbieramy informacje w tej sprawie. Artykuł jest na bieżąco aktualizowany.