W australijskim Melbourne doszło do niebezpiecznego incydentu z udziałem 12-letniego chłopca, który został zakleszczony przez tylne drzwi autobusu i był ciągnięty przez pojazd przez kilkaset metrów. Całe zdarzenie zarejestrowały kamery monitoringu, a nagranie szybko obiegło media społecznościowe, wywołując falę komentarzy i pytań o bezpieczeństwo dzieci w transporcie publicznym. O sprawie pisze BBC.

  • 12-letni chłopiec został uwięziony przez tylne drzwi autobusu i był ciągnięty przez około 350 metrów w Melbourne.
  • Dziecko nie odniosło obrażeń, jednak jego matka oskarżyła przewoźnika o zaniedbanie, publikując nagranie w mediach społecznościowych.
  • Kierowca autobusu został zwolniony. 
  • Więcej najważniejszych informacji na stronie głównej RMF24.pl

Dramatyczny incydent w Melbourne

W Melbourne, w dzielnicy Wheelers Hill, doszło do niebezpiecznego incydentu z udziałem 12-letniego chłopca. Nagranie z monitoringu miejskiego zarejestrowało moment, w którym chłopiec został uwięziony przez tylne drzwi jadącego autobusu. Jego ramię oraz szkolny plecak zostały zakleszczone, w wyniku czego dziecko było ciągnięte przez pojazd przez około 350 metrów wzdłuż jednej z ulic.

Pomimo dramatycznego przebiegu zdarzenia, chłopiec nie odniósł żadnych obrażeń - doznał jedynie stłuczenia ramienia od paska plecaka. Jego matka, zaniepokojona sytuacją, zebrała nagrania z monitoringu i udostępniła je w mediach społecznościowych. W swoim wpisie oskarżyła firmę przewozową Ventura o zaniedbanie, podkreślając potencjalne zagrożenie dla życia i zdrowia dziecka. Matka podkreśla jednocześnie, że jej syn jest obecnie "straumatyzowany", nie chce samodzielnie podróżować autobusem i doświadcza ataków paniki na widok autobusów. Chłopiec korzysta z pomocy psychologa. 

Reakcja firmy przewozowej

Przedstawiciel firmy Ventura, do której należał autobus, w rozmowie z Australian Broadcasting Corporation poinformował, że po przeprowadzeniu wewnętrznego dochodzenia kierowca został zwolniony z pracy. Firma określiła incydent jako "bardzo niepokojący" i zadeklarowała dalsze wsparcie dla poszkodowanego pasażera oraz jego rodziny.