Donald Trump znów sięga po groźbę nałożenia ceł. Tym razem zdenerwował się na Emmanuela Macrona. Powód - prezydent Francji nie chce dołączyć do inicjatywy prezydenta USA, czyli Rady Pokoju. W związku z tym Trump chce nałożyć 200-procentowe cło na francuskie wina i szampany.

  • Donald Trump grozi nałożeniem 200-procentowych ceł na francuskie wina i szampany, jeśli Emmanuel Macron odmówi udziału w jego inicjatywie - Radzie Pokoju.
  • Rada Pokoju to projekt Trumpa, który zakłada wpłatę 1 miliarda dolarów za członkostwo dłuższe niż trzy lata.
  • Kogo zaprosił Trump do Rady i czym dokładnie ma się ona zajmować? Dowiesz się z tego artykułu.
  • Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na rmf24.pl.

Albo Rada, albo cła

Prezydent USA Donald Trump powiedział, że nałoży 200-procentowe cła na francuskie wina i szampany. Jak twierdził, zmusi tym samym prezydenta Francji Emmanuela Macrona do dołączenia do swojej inicjatywy - Rady Pokoju - mającej na celu rozwiązanie globalnych konfliktów. 

Taka była reakcja Trumpa na pytanie dziennikarza o to, że Macron miał powiedziać, iż nie dołączy do rady. Czy on to powiedział? Cóż, nikt go nie chce, bo wkrótce przestanie pełnić urząd - stwierdził Trump.

Nałożę 200-procentowe cło na jego wina i szampany, i wtedy dołączy, ale nie musi dołączać - dodał prezydent USA.

Francja zamierza odmówić zaproszenia do dołączenia do inicjatywy na tym etapie - powiedział w poniedziałek źródło bliskie Macronowi. 

Źródła w otoczeniu francuskiego prezydenta przekazały we wtorek agencji AFP, że Paryż uważa, iż groźby Trumpa dotyczące nałożenia ceł w celu "wpłynięcia na politykę zagraniczną" Francji są "nieakceptowalne i nieskuteczne".

Sms od Macrona z zaproszeniem

Prezydent USA opublikował na swojej platformie społecznościowej Truth Social zrzuty ekranu, z których wynika, że Macron napisał Trumpowi smsa, że może zorganizować spotkanie po Davos w Paryżu w czwartek po południu. Z tych zrzutów wynika też, że Macron zaprosił również Trumpa na kolację w Paryżu w czwartek. 

"Mój przyjacielu, jesteśmy całkowicie tego samego zdania w sprawie Syrii. Możemy zrobić wielkie rzeczy w sprawie Iranu. Nie rozumiem, co robisz w sprawie Grenlandii" - napisał francuski prezydent. "Mogę zaprosić Ukraińców, Duńczyków, Syryjczyków i Rosjan na marginesie" - zaproponował Macron.

Odpowiedź Trumpa, jeśli w ogóle była, nie została uwzględniona na zrzucie ekranu. 

Biały Dom nie odpowiedział na prośbę Reutersa o komentarz w tej sprawie. Z kolei źródła z otoczenia Macrona potwierdziły, że to prawdziwa wypowiedź. 


Miliard dolarów w gotówce za członkostwo w Radzie Pokoju

Trump pierwotnie zaproponował utworzenie Rady Pokoju, gdy we wrześniu ubiegłego roku ogłosił swój plan zakończenia wojny w Strefie Gazy. Jednak zaproszenie wysłane do światowych przywódców w zeszłym tygodniu określa szeroką rolę w zakończeniu konfliktów na całym świecie.

Projekt karty przesłany około 60 krajom przez administrację USA przewiduje, że członkowie mają wpłacić 1 miliard dolarów w gotówce, jeśli chcą, aby ich członkostwo trwało dłużej niż trzy lata

Ciałem kierującym Radą Pokoju ma być zarząd, na którego czele stoi prezydent USA. Zaproszenie od Trumpa do dołączenia do tego ciała miało dostać już ponad 60 przywódców, m.in. prezydent Polski Karol Nawrocki, przywódca Rosji Władimir Putin czy premier Wielkiej Brytanii Keir Starmer.

Niemniej, jak podała agencja AFP, m.in. Francja i Kanada na obecnym etapie nie chcą udzielić pozytywnej odpowiedzi na zaproszenie do zarządu Rady Pokoju. Do tej pory tylko Węgry jasno zadeklarowały, że przystąpią do tej organizacji.

"Kłopotliwa sytuacja"

Do podpisania Karty "Rady Pokoju" dla Strefy Gazy ma dojść w czwartek o godz. 10:30 na marginesie Światowego Forum Ekonomicznego w Davos. "Wygląda na to, że przywódcy państw mogą zostać w Davos postawieni w kłopotliwej sytuacji" - zauważa korespondent RMF FM Paweł Żuchowski.

"Wiele wskazuje na to, że 'Rada Pokoju' Trumpa miałaby się też zajmować innymi konfliktami. Rada opisana jest w statucie jako 'międzynarodowa organizacja, która ma promować stabilność, przywrócić niezawodne i zgodne z prawem rządy oraz zapewnić trwały pokój na obszarach dotkniętych lub zagrożonych konfliktem'. Czy czwartkowa uroczystość zaplanowana na marginesie Światowego Forum Ekonomicznego w Davos będzie jednocześnie momentem deklaracji udziału i ewentualnej opłaty? Tu właśnie pojawia się wiele pytań" - podkreśla Paweł Żuchowski. Jedno jest pewne, Donald Trump chce podpisów już w czwartek - zauważa dziennikarz RMF FM.

Co do tej pory wiadomo o Radzie Pokoju?

Biały Dom opublikował w nocy z piątku na sobotę oświadczenie przedstawiające, jak ma wyglądać Rada Pokoju. Sposób jej organizacji i struktury pozostają jednak w dużej mierze niejasne.

Rada Pokoju (ang. Board of Peace), w skład zarządu której będą wchodzić Trump i światowi przywódcy, ma być wspomagana przez dwa organy wykonawcze i wysokiego przedstawiciela, który będzie nadzorował samorząd w Strefie Gazy.

Pierwszym ciałem jest założycielski komitet wykonawczy (ang. Executive Board), w którego skład wchodzą szef amerykańskiej dyplomacji Marco Rubio, zięć Trumpa i jego doradca Jared Kushner, były premier Wielkiej Brytanii Tony Blair, amerykański miliarder Marc Rowan, prezes Banku Światowego Ajay Banga i były doradca ds. bezpieczeństwa narodowego Trumpa Robert Gabriel.

Drugi organ to komitet wykonawczy Strefy Gazy (ang. Gaza Executive Board) i w jego skład wchodzą wysłannik prezydenta USA Steve Witkoff, Kushner, Blair, Rowan, minister spraw zagranicznych Turcji Hakan Fidan, wysokiego szczebla katarski dyplomata Ali Thawadi, szef egipskiego wywiadu Hasan Raszad, minister stanu ds. współpracy międzynarodowej Zjednoczonych Emiratów Arabskich Rim Al-Haszimy, biznesmen Yakir Gabay, była koordynatorka ds. humanitarnych ONZ Sigrid Kaag i były wysłannik ONZ na Bliski Wschód Nikołaj Mładenow.