Doniesienia o możliwym rosyjskim wsparciu dla Iranu to pierwszy sygnał, który może świadczyć o tym, że Moskwa próbuje zaangażować się w konflikt na Bliskim Wschodzie - podała w piątek agencja Associated Press. Wcześniej dziennik "Washington Post" napisał, że Rosja przekazuje Iranowi dane wywiadowcze, umożliwiające przeprowadzanie ataków na siły USA na Bliskim Wschodzie. Tymczasem rzeczniczka Białego Domu Karoline Leavitt stwierdziła, że to nie ma znaczenia, bo amerykańskie siły i tak dziesiątkują irański reżim.

  • Rosja ma przekazywać Iranowi dane wywiadowcze.
  • Biały Dom bagatelizuje te doniesienia, podkreślając siłę USA.
  • Trump oczekuje od Iranu "bezwarunkowej kapitulacji".
  • Bądź na bieżąco! Wejdź na RMF24.pl.

Rosja próbuje zaangażować się w konflikt na Bliskim Wschodzie

Rosja dostarcza Iranowi informacje, które mogą mu pomóc w atakowaniu amerykańskich okrętów, samolotów i innych aktywów w regionie - podała agencja Associated Press, powołując się na dwóch urzędników, którzy znają dane amerykańskiego wywiadu w tej sprawie. Amerykański wywiad nie wykrył jednak, by Rosja wskazywała Iranowi, co ma robić z przekazywanymi mu informacjami.

To pierwszy sygnał świadczący o tym, że Moskwa, która utrzymuje przyjazne stosunki z Teheranem, próbuje zaangażować się w wojnę, rozpoczętą w minioną sobotę przez USA i Izrael - zaznaczyła agencja AP.

"To nie ma znaczenia"

Jak się jednak okazuje, amerykańskie władze zbagatelizowały te doniesienia - podkreśliła Associated Press. Rzeczniczkę Białego Domu Karoline Leavitt zapytano, czy prezydent USA Donald Trump rozmawiał z Władimirem Putinem o możliwym rosyjskim wsparciu dla Iranu. Leavitt odpowiedziała, że pozostawi tę sprawę do skomentowania prezydentowi Trumpowi. Dodała jednak, że "tak naprawdę nie ma to znaczenia".

Czy tak było, czy nie, szczerze mówiąc, to nie ma to tak naprawdę znaczenia, bo prezydent Trump i wojsko USA całkowicie dziesiątkują nikczemny terrorystyczny irański reżim - oznajmiła Leavitt.

Do sprawy odniósł się później prezydent Trump podczas spotkania w Białym Domu poświęconemu reformie systemu sportowych rozgrywek uniwersyteckich. Wówczas padło pytanie dziennikarza Fox News podczas rundy pytań zadawanych przez media po zakończeniu dyskusji.

Amerykański przywódca zbył doniesienia o możliwym rosyjskim wsparciu dla Iranu, twierdząc, że jest to "łatwy problem" w porównaniu do omawianej przez niego reformy systemu uniwersyteckich rozgrywek sportowych.

To prosty problem w porównaniu z tym, co my tu robimy (...) Jakie to głupie pytanie zadawać w tej chwili. Mówimy o czymś innym - powiedział Trump.

Trump przyznał potem, że w porównaniu do wojny w Iranie problem rozgrywek uniwersyteckich może wydawać się mało znaczący, ale "dla niego jest ważny". Rozgrywki te są w USA wielkim biznesem, mimo że gracze nie są formalnie nagradzani przez uczelnie za grę. Sam prezydent Trump jest znany z pasji do sportu.

Pieskow: Iran nie zgłaszał takich próśb

Tymczasem rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow, pytany o to, czy Rosja wykroczy poza polityczne wsparcie i zaoferuje militarną pomoc Iranowi, przekazał, że Teheran nie zgłaszał takich próśb.

Prowadzimy dialog ze stroną irańską, z przedstawicielami władz Iranu i z pewnością będziemy kontynuować ten dialog - powiedział w piątek.

Nie odpowiedział jednak na pytanie, czy Rosja udzieliła jakiegoś wsparcia militarnego albo wywiadowczego Iranowi od początku amerykańsko-izraelskiej operacji.

"Bezwarunkowa kapitulacja"

Trump napisał w piątek w serwisie Truth Social, że nie zaakceptuje żadnego układu z Iranem poza "bezwarunkową kapitulacją". W rozmowie z portalem Axios amerykański przywódca powiedział, że za "bezwarunkową kapitulację" Iranu uzna moment, w którym Teheran nie będzie już w stanie walczyć, bo nie będzie miał ani personelu ani uzbrojenia.

Bezwarunkowa kapitulacja może być wtedy, gdy (Irańczycy) to ogłoszą. Ale może być też wtedy, gdy nie będą mogli już dłużej walczyć, bo nie będą mieli nikogo ani niczego do walki - oświadczył Trump w szóstym dniu amerykańsko-izraelskiej operacji przeciwko Iranowi.

Wcześnie głos w tej sprawie zabrała też rzeczniczka Białego Domu Karoline Leavitt. Tłumaczyła, że "bezwarunkowa kapitulacja" Iranu oznacza moment, w którym prezydent Trump uzna, że zrealizował swoje cele, a Iran nie stanowi już zagrożenia

Jako pierwszy o rosyjskim wsparciu dla Iranu napisał dziennik "Washington Post".