Zapowiedzi dotyczące czasowego ograniczenia obecności amerykańskich wojsk w Polsce budzą pytania o przyszłość bezpieczeństwa Europy i relacji transatlantyckich. Były dowódca GROM-u gen. Roman Polko, który był gościem Tomasza Terlikowskiego w Radiu RMF24 ocenił, że problemem nie jest wyłącznie liczba żołnierzy, ale przede wszystkim brak komunikacji i chaos informacyjny wokół decyzji administracji USA.
- Bądź na bieżąco. Po więcej aktualnych informacji zapraszamy na stronę główną RMF24.pl.
Władysław Kosiniak-Kamysz zapewnił w środę, że nie ma decyzji o trwałym zmniejszeniu liczby amerykańskich żołnierzy w Polsce. Generał Roman Polko zwraca jednak uwagę, że w wypowiedziach polityków dominuje dziś bardziej nadzieja niż konkrety.
Były dowódca GROM-u podkreślał, że obecność wojsk USA w Europie ma kluczowe znaczenie dla bezpieczeństwa całego regionu, niezależnie od tego, gdzie dokładnie stacjonują poszczególne jednostki. Mamy nadzieję. Czyli nie ma w tych słowach ani pewności, ani wiarygodności, ani zaufania, bo to wszystko zostało nadwyrężone - stwierdził.
Według generała szczególnie niepokojący jest brak odpowiedniej komunikacji między sojusznikami. Nie ma nic gorszego niż zaskakiwanie własnych sił. Element zaskoczenia należy uzyskiwać wobec przeciwnika, a nie wobec sojuszników - wskazał.
Zdaniem gen. Polko obecna sytuacja pokazuje, że Europa musi szybciej rozwijać własne zdolności obronne i przygotowywać się do większej odpowiedzialności za bezpieczeństwo NATO na kontynencie.
Jak zaznaczył, nie chodzi o całkowite wycofanie się Stanów Zjednoczonych z Europy, ale o stopniowe przesuwanie ciężaru odpowiedzialności na państwa europejskie. Powinniśmy budować własne europejskie bezpieczeństwo. Ten transfer odpowiedzialności powinien następować ewolucyjnie, a nie rewolucyjnie - ocenił. Ocenił również, że Polska powinna prowadzić z Waszyngtonem bardziej konkretne rozmowy dotyczące harmonogramu zmian i dalszej współpracy.
Roman Polko przypomniał, że Polska od początku aktywnie wspierała działania NATO i Stanów Zjednoczonych, m.in. w Iraku i Kosowie. Jego zdaniem dziś Warszawa ma prawo oczekiwać podobnej lojalności od swojego najważniejszego sojusznika. My zawsze byliśmy na pierwszej linii i nigdy nie zawiedliśmy. Mamy prawo pytać, dlaczego wy się spóźniacie wtedy, kiedy was najbardziej potrzebujemy - stwierdził.
Były dowódca GROM-u zwrócił uwagę, że relacje z administracją Donalda Trumpa wymagają twardych i konkretnych rozmów. Z Amerykanami rozmawia się konkretnie, szczególnie teraz, kiedy polityka Trumpa jest bardzo transakcyjna - ocenił wojskowy.
W rozmowie pojawił się także wątek doniesień amerykańskich mediów o żołnierzach jednej z teksańskich dywizji, którzy mieli dowiedzieć się o zmianach dotyczących rotacji niemal w ostatniej chwili.
Zdaniem gen. Polko taki chaos jest niebezpieczny również dla samej armii amerykańskiej. To jest niepokojące, bo chcemy, żeby armia amerykańska była silna i dobrze zorganizowana. Nie jest dobrze, kiedy jest psuta przez decyzje polityków - powiedział.
Generał nie ma wątpliwości, że obecne napięcia i niejasności są korzystne dla Rosji. Według niego Kreml od lat próbuje osłabiać jedność NATO i relacje transatlantyckie. Putin wykorzystuje chaos, niedomówienia i kiepską komunikację w NATO do prowadzenia swojej gry - zaznaczył.
Podkreślił także, że Rosja bardzo skutecznie działa w obszarze wojny informacyjnej i próbuje wykorzystywać wszelkie podziały między państwami sojuszu. Jeżeli chodzi o skłócanie partnerów w NATO, Rosja wykazuje w tym zakresie mistrzostwo - stwierdził.
Mimo krytycznych uwag pod adresem amerykańskiej administracji gen. Polko zaznaczył, że strategiczne partnerstwo Europy i Stanów Zjednoczonych pozostaje niezbędne. Europa jest dla Stanów Zjednoczonych najlepszym partnerem i bez Europy same USA ogromnie stracą na znaczeniu - powiedział na antenie radia.
Były dowódca GROM-u ocenił, że obecny moment powinien być impulsem do uporządkowania relacji w NATO i budowania silniejszego europejskiego filaru bezpieczeństwa.


