Iran rozważa wprowadzenie opłat za dostęp do podmorskich kabli internetowych przebiegających przez cieśninę Ormuz — jednego z kluczowych szlaków komunikacyjnych świata. Według irańskich mediów powiązanych z Korpusem Strażników Rewolucji Islamskiej Teheran chce w ten sposób zwiększyć presję ekonomiczną na Zachód.

  • Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na RMF24.pl. Bądź na bieżąco.

O potencjalnym nałożeniu opłat napisała niedawno irańska agencja Tasnim.

Plan zakładałby pobieranie opłat od operatorów kabli telekomunikacyjnych przechodzących przez cieśninę Ormuz - informuje portal Euro News.

Iran mógłby także wymagać od gigantów technologicznych - takich jak Google, Meta, Microsoft czy Amazon - podporządkowania się irańskim regulacjom prawnym. Dodatkowo Teheran sugeruje możliwość przejęcia części prac konserwacyjnych infrastruktury, co miałoby być oczywiście dodatkowo płatne. Według szacunków mogłoby to przynieść mu nawet 13 mld euro wpływów - pisze cytowane medium.

Czy może to realnie wpłynąć na Europę?

Firmy z Francji, Włoch, Grecji i Wielkiej Brytanii są właścicielami lub współzarządzają co najmniej czterema kablami przebiegającymi po dnie cieśniny Ormuz - wynika z danych Submarine Telecoms Forum.

Szczególnie istotne są dwa z nich: AAE-1 oraz PEARLS/2Africa. Łączą bowiem Stary Kontynent z Azją.

Pierwszy dociera m.in. do Krety, Bari i Marsylii, drugi prowadzi przez Sycylię do Genui, Barcelony i Marsylii. To właśnie nimi przesyłana jest część danych wykorzystywanych przez europejskie banki, operatorów telekomunikacyjnych, platformy chmurowe i sektor energetyczny.

Eksperci są jednak podzieleni co do realnego zagrożenia. Część z nich ostrzega, że nawet samo zwiększenie ryzyka politycznego wokół Ormuzu może podnieść koszty usług cyfrowych i osłabić bezpieczeństwo europejskiej gospodarki cyfrowej. Problemy mogłyby dotknąć m.in. sektor finansowy, handel energią, centra danych czy strategię wojskową.

Inni specjaliści tonują obawy. Międzynarodowy Komitet Ochrony Kabli (IPCC) podkreśla, że ruch danych przechodzący przez cieśninę Ormuz odpowiada za mniej niż 1 proc. globalnej przepustowości internetu. Organizacja zaznacza, że istnieją systemy zapasowe i alternatywne trasy przesyłu danych, dzięki którym nawet uszkodzenie kabli nie powinno sparaliżować komunikacji. Według IPCC każdego roku na świecie dochodzi do 150-200 awarii podmorskich łączy, najczęściej spowodowanych przypadkowo przez statki lub rybaków.

Jest ktoś, kto taką opłatę pobiera

Pomysł Iranu nie jest całkowicie bezprecedensowy. Opłaty za dostęp do podmorskiej infrastruktury pobiera już Egipt, przez którego terytorium przebiega wiele strategicznych kabli. Różnica polega jednak na tym, że egipskie kable przechodzą bezpośrednio przez teren państwa i są zależne od jego infrastruktury lądowej. W przypadku Ormuzu większość kabli nie znajduje się na irańskim terytorium, co znacząco osłabia prawne podstawy do pobierania opłat - wyjaśnia Euro News.

Eksperci przypominają również o konwencji ONZ o prawie morza, która chroni swobodę żeglugi i międzynarodowe połączenia morskie. Iran podpisał dokument w 1982 roku, ale nigdy go nie ratyfikował. Zdaniem części analityków jednostronne narzucenie opłat mogłoby zostać uznane za naruszenie owego prawa.