Sąd Apelacyjny w Katowicach podtrzymał wyroki skazujące dla sześciu osób odpowiedzialnych za tragiczną eksplozję gazu w Szczyrku w 2019 roku. W wyniku wybuchu całkowicie zniszczony został trzykondygnacyjny dom, a życie straciło osiem osób, w tym czworo dzieci. Sprawcy usłyszeli kary od dwóch do sześciu lat więzienia oraz zakazy wykonywania zawodu. Orzeczenie jest prawomocne.
- Więcej aktualnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl. Bądź na bieżąco.
Oskarżeni usłyszeli kary od dwóch do sześciu lat więzienia. Najsurowszy wyrok - sześć lat pozbawienia wolności - otrzymał Roman D., szef firmy odpowiedzialnej za przewiert, który doprowadził do rozszczelnienia gazociągu. Pozostali - Marcin S., Józef D., Marcin K., Jakub K. i Ewa K. - zostali skazani na kary od dwóch do czterech lat i dwóch miesięcy więzienia. Sąd orzekł również zakazy wykonywania zawodu, prowadzenia działalności gospodarczej i zajmowania stanowisk przez 10 lat.
Cała szóstka ma wypłacić poszkodowanym zadośćuczynienia i odszkodowania na łączną kwotę około 2 milionów złotych.
Jak ustalono w trakcie śledztwa i procesu, do tragedii doszło w wyniku przewiercenia gazociągu pod ulicą. Oskarżeni nie dopełnili obowiązku sprawdzenia głębokości instalacji i zamiast wykopu otwartego, zdecydowali się na przewiert - wbrew projektowi i zasadom bezpieczeństwa. Wyciekający gaz przedostał się pod dom przy ul. Leszczynowej i doprowadził do potężnej eksplozji.
Sąd Apelacyjny uznał, że zarówno osoby wykonujące przewiert, jak i te odpowiedzialne za wcześniejsze prace przy rozbudowie sieci gazowej, ponoszą odpowiedzialność za tragedię. Gdyby nie prace pierwszych, wykonane w sposób wadliwy, nie doszłoby do przewiercenia tej instalacji gazowej - podkreślił sędzia Piotr Pośpiech.
Obrona domagała się uniewinnienia, a prokuratura - surowszych kar, twierdząc, że oskarżeni działali z zamiarem ewentualnym. Sąd jednak nie podzielił tych argumentów i uznał, że kary wymierzone przez Sąd Okręgowy w Bielsku-Białej są sprawiedliwe. Jedyną zmianą było złagodzenie kary dla Józefa D. z trzech do dwóch lat więzienia, ze względu na jego pomocniczą rolę w pracach.
Na ogłoszeniu wyroku nie pojawił się żaden z oskarżonych. W sądzie obecni byli natomiast bliscy ofiar, którzy przez swojego pełnomocnika wyrazili satysfakcję z wyroku. Ta krzywda nigdy nie zostanie naprawiona, strata osób najbliższych powoduje głęboką ranę w sercu do końca życia - powiedział radca prawny Mariusz Mazurek.
Zarówno obrona, jak i prokuratura nie wykluczają złożenia kasacji po zapoznaniu się z pisemnym uzasadnieniem wyroku.


