Pod koniec grudnia 2025 roku w Polsce wprowadzono istotną zmianę w egzaminie teoretycznym na prawo jazdy. Do bazy pytań egzaminacyjnych dodano tzw. test percepcji ryzyka – rozwiązanie znane już od lat m.in. w Wielkiej Brytanii. Jednak, jak ujawniają media, Ministerstwo Infrastruktury nie poinformowało o tej zmianie ani instruktorów nauki jazdy, ani samych kursantów.
- Więcej informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl.
Test percepcji ryzyka polega na oglądaniu krótkich filmów z perspektywy kierowcy. W trakcie projekcji, w momentach pojawienia się zagrożenia na drodze, zdający powinien kliknąć myszką, sygnalizując rozpoznanie ryzyka. Kluczowe jest, by reakcja nastąpiła ani za wcześnie, ani za późno - liczy się właściwy moment. Takie rozwiązanie od lat funkcjonuje w Wielkiej Brytanii, gdzie uczy młodych kierowców przewidywania niebezpiecznych sytuacji na drodze.
W Polsce prace nad wdrożeniem tego typu testu rozpoczęły się dopiero wtedy, gdy Unia Europejska zobligowała państwa członkowskie do wprowadzenia elementu percepcji ryzyka w egzaminach na prawo jazdy od 2026 roku. Jednak, jak podaje portal brd24.pl, już w grudniu 2025 roku nowe pytania pojawiły się w państwowej bazie egzaminacyjnej.
Największe kontrowersje budzi sposób wprowadzenia testu. Ministerstwo Infrastruktury nie zapowiedziało zmian, nie przeprowadziło kampanii informacyjnej, ani nie przygotowało materiałów szkoleniowych dla Ośrodków Szkolenia Kierowców. W efekcie zarówno instruktorzy, jak i kursanci dowiadują się o nowym teście dopiero podczas egzaminu.
Jak ujawnia Kanał Zero oraz portal brd24.pl, nowe pytania zostały wprowadzone do systemu w okolicach 24 grudnia. Wielu instruktorów wciąż nie ma pojęcia o zmianach. Pierwsze słyszę. Nic nie wiem o nowych pytaniach egzaminacyjnych. Mam nadzieję, że moi kursanci sobie poradzą, ale chyba nie tak powinno to wyglądać - powiedział Onetowi jeden z warszawskich instruktorów.
Za przygotowanie i zarządzanie pytaniami egzaminacyjnymi odpowiada specjalna komisja działająca przy Ministerstwie Infrastruktury. Jej przewodniczącym jest Marek Dworak, znany edukator w zakresie bezpieczeństwa ruchu drogowego. Portal brd24.pl skierował do resortu pytania dotyczące okoliczności wprowadzenia nowych zagadnień oraz braku wcześniejszej informacji dla szkół jazdy i kursantów.
Już w ubiegłym roku brd24.pl ostrzegał, że brak zmian w prawie może skutkować przygotowaniem testu percepcji ryzyka o niższej jakości niż ten stosowany w Wielkiej Brytanii. Minister Dariusz Klimczak nie zmodyfikował rozporządzenia dotyczącego egzaminowania, które przewiduje jedynie pytania - także filmowe - z odpowiedziami "Tak" lub "Nie". W efekcie, zamiast faktycznego rozpoznawania ryzyka podczas obserwacji sytuacji drogowych, w polskim systemie pojawiło się kilkanaście klipów kończących się pytaniem, czy ktoś na drodze stwarza zagrożenie. Eksperci podkreślają, że to znacznie gorsza forma edukacji niż ta, którą powinni otrzymać przyszli kierowcy.
Wprowadzenie testu percepcji ryzyka bez wcześniejszego przygotowania i konsultacji z instruktorami oraz ośrodkami szkolenia kierowców wywołało falę krytyki. Wielu ekspertów zwraca uwagę, że taka praktyka może prowadzić do dezorientacji wśród kursantów i obniżenia jakości procesu nauczania. Wskazuje się również na brak odpowiednich materiałów edukacyjnych, które pozwoliłyby przyszłym kierowcom skutecznie przygotować się do nowego elementu egzaminu.
Wprowadzenie testu percepcji ryzyka miało być krokiem w stronę poprawy bezpieczeństwa na polskich drogach i dostosowania egzaminów do standardów europejskich. Jednak sposób, w jaki dokonano tej zmiany, budzi poważne wątpliwości co do skuteczności i transparentności działań resortu infrastruktury.


