Płk Damian Jakubowski nie jest już szefem Biura Ochrony Rządu. Swą decyzję ogłosił podwładnym wczoraj, nie podał przyczyn. Dziś dymisja została przyjęta. Nieoficjalnie mówi się, że powodem jego odejścia są zastrzeżenia polityków co do sposobu, w jaki BOR ich ochrania.

Pojawić się miały także pretensje o nadmierne skonfliktowanie formacji i o wysuwane przez niego bezpodstawne oskarżenia o nadużycia.

Rzecznik BOR-u nie chce jednak wyjaśniać przyczyn odejścia Jakubowskiego. - Mogę tylko powiedzieć to, co wszyscy usłyszeliśmy, że szef odchodzi i dziękuje nam za współpracę - tłumaczy w rozmowie z RMF FM i dodaje, że pełniącym obowiązki szefa BOR został płk Jan Teleon, dotychczas szef ds. logistyki i zastępca płka Jakubowskiego. O przyjęciu dymisji Jakubowskiego poinformował wiceminister spraw wewnętrznych i administracji Władysław Stasiak.

Trudno nie skojarzyć dymisji Jakubowskiego z licznymi wpadkami BOR-u, jakie odnotowano w ostatnim czasie. Można przypomnieć pistolet, który zgubił ochroniarz jednego z wicepremierów, rajd na Jasnej Górze, który skończył się rozbiciem wartej ponad pół miliona złotych limuzyny, czy też słynną „wpadkę flagową”, w czasie której samochód Lecha Kaczyńskiego jeździł w barwach Księstwa Monako.

Takich potencjalnych powodów może być wiele. Jednak być może to nie one wpłynęły na odejście płka Damiana Jakubowskiego. Inna wersja wydarzeń mówi, że były już szef BOR-u ma – wraz z Władysławem Stasiakiem - przejść do Biura Bezpieczeństwa Narodowego.

48-letni pułkownik Damian Jakubowski na początku lat 90. likwidował Nadwiślańskie Jednostki Wojskowe. Szefem BOR został w listopadzie. Poprzednie kierownictwo oskarżył o przekształcenie biura w "formację kolesiów". Zawiadomił NIK o nadużyciach, ale kontrole nie potwierdziły jego zarzutów. Jakubowski zwolnił ze służby stu oficerów. Większość podała BOR do sądu pracy, kilku już procesy wygrało.

To właśnie Jakubowski zasłynął przydzieleniem ochrony Jarosławowi Kaczyńskiemu, kiedy ten był jeszcze posłem a nie premierem. Ostatnio przydzielił ochronę BOR wiceministrowi obrony Antoniemu Macierewiczowi, choć powinna go chronić Żandarmeria Wojskowa.