Nie ma zagrożenia dla bezpieczeństwa dostaw gazu do Polski - zapewnia Orlen. Spółka poinformowała o otrzymaniu od QatarEnergy informacji o wystąpieniu siły wyższej związanej z czasowym wstrzymaniem części produkcji LNG przez katarskiego dostawcę. Minister energii Kataru przekazał niepokojące informacje dla świata.
- Orlen otrzymał od QatarEnergy informację o czasowym wstrzymaniu części produkcji LNG w Katarze.
- Obecnie sytuacja nie wpływa na realizację dostaw LNG do Orlenu - wszystkie transporty, także marcowe, przebiegają zgodnie z planem.
- Najnowsze informacje z kraju i ze świata na rmf24.pl.
Orlen otrzymał od QatarEnergy informację o wystąpieniu siły wyższej związanej z czasowym wstrzymaniem części produkcji LNG przez katarskiego dostawcę. Na obecnym etapie informacja ta nie wpływa na realizację dostaw LNG do Orlenu - przekazało w piątek biuro prasowe koncernu.
Spółka zapewniła, że wszystkie zaplanowane transporty z Kataru - w tym dostawy przewidziane na marzec - są realizowane zgodnie z harmonogramem.
Koncern zaznaczył również, że ograniczenie części produkcji LNG przez QatarEnergy nie stanowi zagrożenia dla bezpieczeństwa dostaw gazu do Polski. W 2025 r. import LNG z Kataru odpowiadał za mniej niż 10 proc. zapotrzebowania generowanego przez Orlen i jego odbiorców - poinformowano.
Płocki koncern przekazał ponadto, że zdecydowana większość potrzeb rynku jest pokrywana z innych źródeł, przede wszystkim z własnego wydobycia gazu w Polsce i Norwegii oraz z dostaw realizowanych gazociągiem Baltic Pipe. Uzupełnieniem są dostawy LNG z innych kierunków, głównie ze Stanów Zjednoczonych.
Orlen podkreślił, że posiada zdywersyfikowany portfel dostaw oraz elastyczne narzędzia handlowe, które umożliwiają bieżące bilansowanie dostaw LNG, w tym także wykorzystanie alternatywnych kierunków dostępnych na rynku globalnym.
Jak podała spółka zawiadomienie od QatarEnergy ma charakter formalny i dotyczy wybranych wolumenów kontraktowych.
Minister energii Kataru Saad al-Kabi ostrzegł w rozmowie z "Financial Times", że tocząca się w regionie wojna zmusi kraje Zatoki Perskiej do wstrzymania eksportu surowców energetycznych w ciągu kilku tygodni. Katar do wznowienia eksportu gazu potrzebowałby tygodni, a nawet miesięcy - dodał.
Minister ostrzegł, że wojna na Bliskim Wschodzie może "doprowadzić do załamania gospodarki światowej". Jego zdaniem eksporterzy z Zatoki Perskiej będą musieli całkowicie wstrzymać całkowicie produkcję, co doprowadzi do wzrostu cen ropy naftowej i gazu ziemnego.
Katar, który jest drugim co do wielkości producentem skroplonego gazu ziemnego (LNG) na świecie, został zmuszony do ogłoszenia w tym tygodniu tzw. stanu siły wyższej po ataku na rafinerię w Ras Laffan.
Chociaż kraj eksportuje do Europy jedynie niewielką część swojego gazu, Kabi podkreślił, że kontynent odczuje zmianę, ponieważ azjatyccy nabywcy przebijają europejskie oferty w walce o gaz dostępny na rynku, a inne kraje Zatoki Perskiej nie będą w stanie wywiązać się ze swoich dawniejszych zobowiązań.
Oczekujemy, że wszyscy, którzy nie zgłosili stanu siły wyższej, zrobią to w ciągu najbliższych kilku dni, jeśli sytuacja się utrzyma. Jeśli tego nie zrobią, w pewnym momencie będą musieli ponieść konsekwencje prawne (niewywiązania się z umów - red.) i to będzie ich wybór - powiedział.
Słowa Kabiego odzwierciedlają rosnące obawy państw Zatoki Perskiej dotyczące ekonomicznych reperkusji wojny USA i Izraela z Iranem - podkreśla "Financial Times".
To doprowadzi do załamania się gospodarek na całym świecie - powiedział Kabi. Jeśli ta wojna potrwa kilka tygodni, wzrost PKB na świecie ulegnie pogorszeniu. Ceny energii wzrosną. Wystąpią niedobory niektórych produktów. Wywołana zostanie reakcja łańcuchowa w fabrykach, które nie będą w stanie dostarczyć zamówionych towarów.
Katar nadal ocenia skalę strat, jakie poniósł na skutek irańskich ataków, i nie wie jeszcze, ile czasu zajmie naprawa zniszczonych instalacji. Opóźnione zostaną inwestycje, które jeszcze w tym roku miały zwiększyć wydobycie gazu - przekazał minister.
Jego zdaniem jeżeli nie zostanie odblokowana cieśnina Ormuz (zamknięta przez Iran po rozpoczęciu walk - red.), ceny ropy naftowej mogą wynieść nawet 150 dolarów za baryłkę, a ceny LNG mogą wzrosnąć czterokrotnie w stosunku do cen sprzed wojny. Przez cieśninę przepływa jedna piąta światowych dostaw ropy i gazu - przypomniał "FT".
Skutki zakłóceń w handlu morskim będą odczuwalne w wielu gałęziach przemysłu, bo w regionie Zatoki Perskiej wydobywa się również znaczną część surowców do produkcji nawozów.
Iran całkowicie wstrzymał ruch statków przez Ormuz po ataku USA i Izraela 28 lutego. W ramach odwetu Iran zaatakował co najmniej 10 jednostek. Koszty ubezpieczenia statków gwałtownie wzrosły, a armatorzy nie chcieli ryzykować swoich jednostek i życia załóg.
Prezydent USA Donald Trump i izraelscy urzędnicy ostrzegają, że wojna może trwać tygodniami.
Trump powiedział w tym tygodniu, że amerykańska marynarka wojenna będzie eskortować statki przez Ormuz, i zaoferował dodatkowe ubezpieczenie firmom żeglugowym. Kabi ocenił jednak, że dopóki trwa wojna, przepływanie przez wąską cieśninę, biegnącą wzdłuż irańskiego wybrzeża, nadal będzie niebezpieczne. Sygnałem do wznowienia eksportu będzie, zdaniem Kabiego, dopiero moment, kiedy irańska armia ogłosi całkowite zaprzestanie działań wojennych.


