Burza po decyzji Wisły Kraków o niestawieniu się na sobotnim meczu 1. ligi piłkarskiej we Wrocławiu. "Nie istnieją jakiekolwiek przesłanki zagrożenia dla zawodników i sztabu Wisły Kraków. Klub zapewnia pełne bezpieczeństwo drużynie, sztabowi i zarządowi Wisły w wydzielonych i chronionych strefach stadionu" - czytamy w piątkowym komunikacie Śląska. Prezes "Białej Gwiazdy" Jarosław Królewski podkreślił w czwartek, że jego decyzja jest nieodwołalna.

  • Do czego doprowadzi decyzja Wisły w sprawie meczu ze Śląskiem?
  • Jakie kary grożą Śląskowi i Wiśle?
  • Najnowsze informacje z kraju i ze świata na rmf24.pl.

Decyzja Wisły Kraków jest odpowiedzią na postanowienie władz Śląska Wrocław o niewpuszczeniu kibiców krakowskiego klubu na stadion. Pomimo trwających od kilku dni rozmów z udziałem Polskiego Związku Piłki Nożnej (PZPN), nie udało się osiągnąć porozumienia.

Spotkanie walczących o awans do Ekstraklasy Śląska i Wisły zaplanowano na sobotę o godzinie 17.30.

Królewski: Prezes Śląska przyznał, że jest zastraszany

"Prezes klubu Śląska Wrocław przyznał w rozmowie z prezesem PZPN, że jest zastraszany i rozważa z tego powodu nawet dymisję (to nie moje słowa)" - napisał w piątek w mediach społecznościowych prezes Wisły Jarosław Królewski.

"Jeśli dla komentatorów sportu i opinii publicznej to niewystarczający argument, aby nie wysyłać zespołu i przedstawicieli klubu do Wrocławia a klub WK należy ukarać walkowerem, to Państwo przestało być państwem prawa" - podkreślił.

"Konsekwencje ukarania Wisły Kraków z tego powodu będą dla polskiej piłki, ale również samego Państwa, druzgocące długofalowo. Wzywam polski parlament do natychmiastowej reakcji" - napisał Królewski.

Komunikat Śląska Wrocław

Śląsk w piątek przed południem wydał komunikat w związku z decyzją Wisły.

"W związku z medialnymi doniesieniami dotyczącymi ewentualnego zagrożenia dla zawodników i sztabu szkoleniowego Wisły Kraków, które miałyby stanowić przeszkodę w rozegraniu zaplanowanego na 7.03.2026 meczu Betclic I Ligi, informujemy, że nie istnieją jakiekolwiek przesłanki zagrożenia dla zawodników i sztabu Wisły Kraków" - czytamy w komunikacie wrocławskiego klubu.

"Klub zapewnia pełne bezpieczeństwo drużynie, sztabowi i zarządowi Wisły Kraków w wydzielonych i chronionych strefach stadionu. Brak zorganizowanej grupy kibiców gości na trybunach w żaden sposób nie wpływa na reżim bezpieczeństwa sportowej części wydarzenia. Otrzymaliśmy również prośbę od Wisły Kraków dot. asysty policji dla drużyny gości podczas przemieszczania się na treningi oraz mecz, co według naszej wiedzy zostało zagwarantowane" - informuje Śląsk.

"Śląsk Wrocław deklaruje pełną gotowość sportową i organizacyjną do rozegrania meczu w wyznaczonym terminie (7 marca 2026 r.). Wszystkie decyzje klubu podejmowane są w oparciu o obowiązujące przepisy prawa i klub gotowy jest ich bronić przed właściwymi organami PZPN" - napisano.

Czwartkowe oświadczenie prezesa Wisły

W czwartek wieczorem Jarosław Królewski w swoim oświadczeniu wyraził żal z powodu zaistniałej sytuacji, podkreślając, że mimo licznych prób nie udało się zmienić decyzji władz Śląska. 

"Tym razem, mimo walki i wielu rozmów, nie udało się. Każdy z Was może sam ocenić skalę kłamstw, obłudy i cynizmu, których doświadczyliśmy w ostatnich dniach. Chciałbym przeprosić wszystkich pracowników klubu, nasz sztab szkoleniowy, zawodników, trenerów, sponsorów, partnerów oraz każdego, kogo ta decyzja dotknie bezpośrednio lub pośrednio. Są jednak w życiu momenty, kiedy - jak mawiają klasycy - są rzeczy, które warto zrobić, nawet jeśli się to nie opłaca. Dlatego podjąłem ostateczną i nieodwołalną decyzję: piłkarze Wisły Kraków nie zagrają w ten weekend meczu ligowego we Wrocławiu" - napisał Królewski w oświadczeniu.

Kulesza zapowiada surowe kary

Sprawą zajmą się teraz odpowiednie organy PZPN, a obydwu klubom grożą kary, w tym finansowe oraz ewentualny walkower. 

Wisła Kraków zajmuje pierwsze miejsce w tabeli 1. ligi z 49 punktami. Śląsk Wrocław jest szósty z 37 punktami.

Prezes PZPN Cezary Kulesza w rozmowie z portalem Meczyki.pl poinformował, że do końca negocjował z szefami Śląska i Wisły i zapowiedział surowe kary.

Nikogo nie zmusimy do grania. Jeżeli zaboli jeden klub, to drugi się zastanowi, czy warto. Wcześniej kary za niewpuszczanie kibiców były łagodne, to teraz kary będą drastyczne. Podchodzimy do tej sprawy bardzo rygorystycznie i mocno - żeby inne kluby nie pomyślały o zrobieniu czegoś podobnego - powiedział Kulesza.