Wszyscy chcący śledzić przebieg rozprawy w sprawie zabójstwa Ewy Tylman, będą musieli mieć tzw. karty wstępu. Przewidziano ich ponad 100. Kilkudziesięciu dziennikarzy zgłosiło już do sądu zainteresowanie procesem.

Na zdjęciu z marca 2016 roku poznańska prokuratura przeprowadza kolejny eksperyment procesowy związany z zaginięciem Ewy Tylman / Jakub Kaczmarczyk /PAP

Pierwsza rozprawa przeciw Adamowi Z. oskarżonemu o zabójstwo Ewy Tylman ma się odbyć 3 stycznia. Śledztwo w tej sprawie zostało zakończone 10 listopada i wtedy do poznańskiego sądu trafił akt oskarżenia.

Prokurator oskarżył Adama Z. o to, że 23 listopada 2015 roku, przewidując możliwość pozbawienia życia Ewy Tylman, zepchnął ją ze skarpy, a potem nieprzytomną zepchnął do wody. Według śledczych, mężczyzna w chwili popełnienia przestępstwa był poczytalny i odpowiada za zabójstwo z tzw. zamiarem ewentualnym. Grozi mu kara do 25 lat więzienia lub dożywocie.

Proces o zabójstwo Ewy Tylman lokalne media nazywają "najbardziej medialnym procesem w Poznaniu w ostatnich latach". Ze względu na zainteresowanie opinii publicznej poznański sąd - uzasadniając to kwestiami organizacyjno-technicznymi - postanowił, że będzie wydawał karty wstępu na rozprawy. Jak wskazano, ma to umożliwić sądowi prowadzenie posiedzenia bez zakłóceń spowodowanych m.in. zatłoczoną salą rozpraw.

Dla publiczności przeznaczono 109 kart wstępu, po które należy się zgłaszać osobiście w siedzibie sądu. Dotyczy to zarówno dziennikarzy, pracowników mediów, jak i publiczności. Jak zaznaczono, nie ma możliwości dokonywania telefonicznych lub mailowych rezerwacji. Wskazano też, że osoby które mają być w sprawie przesłuchane jako świadkowie, mogą uczestniczyć w rozprawie w charakterze publiczności - ale dopiero po przesłuchaniu przez sąd. Nie dotyczy to osób pokrzywdzonych, które mogą przysłuchiwać się procesowi także przed swym przesłuchaniem.

Dotąd do sądu zgłosiło się około 50 przedstawicieli mediów chcących relacjonować przebieg procesu.

26-letnią Ewę Tylman widziano po raz ostatni w nocy z 22 na 23 listopada 2015 roku, gdy do domu z imprezy odprowadzał ją kolega, Adam Z. Ciało kobiety znaleziono w Warcie pod koniec lipca, ok. 12 km od miejsca, w którym Tylman widziano po raz ostatni. Tożsamość kobiety potwierdziły badania DNA. Sekcja zwłok, ze względu na stan odnalezionego ciała, nie pozwoliła jednak na ustalenie przyczyny jej śmierci.

Akt oskarżenia przeciwko Adamowi Z. liczy kilkadziesiąt tomów. W śledztwie wykonano kilkanaście różnego rodzaju ekspertyz, zabezpieczono też wszelkie dostępne nagrania z monitoringu.

W trakcie procesu przed sądem będzie zeznawało ok. 60 świadków spośród ok. 200, którzy zostali w tej sprawie przesłuchani przed śledczych. W pierwszej kolejności wyjaśnienia będzie składał oskarżony. Odtworzony zostanie także eksperyment procesowy, odtwarzający przebieg zdarzenia. Później będą przesłuchiwani świadkowie, w tym policjanci, którzy uczestniczyli w zatrzymaniu Adama Z. 

(j.)