Warszawski sąd okręgowy orzekł o prawnej dopuszczalności ekstradycji rosyjskiego, zatrzymanego w Polsce przez ABW archeologa Aleksandra Butiagina do Ukrainy. Kreml zabrał głos w sprawie, oskarżając polski sąd o stronniczy wyrok.

  • Po więcej aktualnych informacji zapraszamy do RMF24.pl

Kreml oświadczył w czwartek, że zrobi wszystko, co możliwe, aby pomóc rosyjskiemu archeologowi, który stoi w obliczu ekstradycji na Ukrainę. 

Butiagin został oskarżony przez ukraińskich śledczych o udział w nielegalnych wykopaliskach i rabunek zabytków na zaanektowanym przez Rosję Krymie. Straty spowodowane nielegalnymi wykopaliskami wyliczono na 200 milionów hrywien.

Chodzi przede wszystkim o prace prowadzone na terenie stanowiska Myrmekjon, która w starożytności było grecką kolonią na Półwyspie Krymskim. Butiagin reprezentował petersburskie muzeum "Ermitaż".

Jak informowaliśmy 11 grudnia ubiegłego roku, naukowiec znalazł się w Warszawie przejazdem w drodze z Holandii na Bałkany. Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego zatrzymała go w jednym z warszawskich hoteli.

Moskwa uważa zarzuty za "absurdalne", a sam archeolog tłumaczył, że posiadał wszystkie konieczne zezwolenia na prowadzenie badań. Tłumaczył także, że jest "człowiekiem nauki" i stara się trzymać z daleka od polityki.

Kijów uznaje prowadzenie wykopalisk na oficjalnie uznawanym prawem międzynarodowym terytorium Ukrainy za rabunek dóbr kultury, prawnie nienależących do Rosjan.

W środę warszawski sąd okręgowy orzekł o prawnej dopuszczalności ekstradycji rosyjskiego archeologa do Ukrainy. Obrona naukowca zapowiedziała złożenie zażalenia na tę decyzję.

Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow stwierdził, że jest oczywiste, iż polski sąd ma proukraińskie sympatie.