Kanclerz Friedrich Merz zdaje się ze spokojem przyjmować decyzję USA o wycofaniu części żołnierzy z Niemiec. Zaznaczył, że redukcja amerykańskich wojsk jest od dawna przedmiotem rozmów i nie ma związku z jego sporem z prezydentem Donaldem Trumpem.
- Kanclerz Niemiec Friedrich Merz potwierdził w wywiadzie dla ARD, że USA pozostają najważniejszym partnerem Niemiec w NATO mimo różnic zdań w sprawie wojny z Iranem.
- Merz zapewnił, że redukcja liczby amerykańskich żołnierzy w Niemczech to wynik długo prowadzonych rozmów.
- Najnowsze informacje z kraju i ze świata na rmf24.pl.
Mamy różne spojrzenia na wojnę. Nie jest to tajemnicą. (...) Mamy jednak jeden wspólny cel: Iran nie może wejść w posiadanie bomby atomowej. Próbujemy razem temu zapobiec - powiedział w niedzielę Friedrich Merz w wywiadzie dla niemieckiej telewizji publicznej ARD, w związku ze zbliżającą się pierwszą rocznicą objęcia przez niego urzędu kanclerza.
Jak podkreślił, Iran nadal ukrywa w nieznanym miejscu ponad 400 kg wysoko wzbogaconego uranu.
Pozostaję przy swoim przekonaniu, że Amerykanie są dla nas ważnym partnerem, najważniejszym w Sojuszu Północnoatlantyckim - oświadczył szef niemieckiego rządu. Zapewnił, że nie rezygnuje z zabiegów o utrzymanie relacji transatlantyckich oraz ze współpracy z Donaldem Trumpem. Rozmawiamy ze sobą całkiem regularnie i całkiem rozsądnie - dodał.
Kanclerz zaprzeczył, że plany USA dotyczące ograniczenia obecności wojskowej w Niemczech mają związek ze sporem między nim a Trumpem dotyczącym Iranu.
Jest kontyngent żołnierzy USA, który rozmieścił w Europie Joe Biden. O ich wycofaniu rozmawia się od dłuższego czasu - wyjaśnił Merz. Przypomniał, że Stany Zjednoczone wycofały niedawno "znaczny kontyngent" z Rumunii. Jak zaznaczył, amerykańskie wojsko podlega "stałej dyslokacji", a w Niemczech znajduje się nadal ponad 30 tys. żołnierzy USA.
Kanclerz zwrócił uwagę, że uzgodniona z Bidenem dostawa rakiet średniego zasięgu Tomahawk nie została przez Trumpa potwierdzona. Zaznaczył, że jego zdaniem Amerykanie sami nie mają wystarczającej ilości tej broni.
Rozwijamy w Europie własne systemy - podkreślił kanclerz, zastrzegając, że rakiety Tomahawk obecnie "nie mogą zostać zastąpione". Zdaniem Merza bezpieczeństwo Niemiec jest jednak zagwarantowane. Wskazał na udział Niemiec w amerykańskim programie atomowym i na ciągle aktualną obietnicę atomowego odstraszania na terytorium NATO.
Chcemy być zdolni do obrony, abyśmy nie musieli się bronić - podkreślił szef niemieckiego rządu.
Pentagon ogłosił w piątek, że w ciągu najbliższych 6-12 miesięcy wycofa 5 tysięcy żołnierzy z Niemiec. Według resortu obrony USA to wynik wewnętrznych analiz, ale decyzję w tej sprawie ogłoszono po tym, jak Donald Trump gniewnie zareagował na krytykę wojny z Iranem ze strony kanclerza Merza.
W czwartek Trump oświadczył, że Merz powinien więcej czasu spędzać na doprowadzeniu do końca wojny w Ukrainie i na naprawie swojego kraju, zamiast przeszkadzać tym, którzy pozbywają się zagrożenia ze strony Iranu. W ten sposób prezydent USA zareagował na powtarzające się komentarze Merza, że Amerykanie nie mają w wojnie z Iranem strategii.
W sobotę prezydent USA oświadczył, że zamierza zmniejszyć liczbę amerykańskich żołnierzy w Niemczech o więcej niż ogłoszone wcześniej 5 tysięcy.
Obecnie w Niemczech stacjonuje między 35 a 37 tysięcy amerykańskich żołnierzy. W 2020 roku Trump zapowiedział wycofanie 9,5 tys. z nich, zarzucając Berlinowi niewypełnianie zobowiązań wobec NATO. Część wojsk miała trafić do Polski, ale te plany nie zostały wówczas zrealizowane.


