Izraelscy żołnierze masowo rabują mienie w Libanie i Strefie Gazy - informuje izraelski portal Ynet. Z relacji rezerwistów wynika, że rabunek opuszczonych domów odbywa się rutynowo, a dowództwo nie podejmuje działań dyscyplinarnych.
- Izraelskie media informują o fali grabieży mienia cywilnego przez żołnierzy w Libanie i Strefie Gazy.
- Szef sztabu generalnego, Ejal Zamir, nazwał grabieże "moralną plamą", jednak ukaranie sprawców pozostaje sporadyczne.
- Najnowsze informacje z kraju i ze świata na rmf24.pl.
Według relacji publikowanych przez izraelskie media - zarówno liberalny i niszowy dziennik "Haarec", jak i najbardziej popularny izraelski portal Ynet - żołnierze wynoszą z libańskich wiosek niemal wszystko.
Na listach skradzionych przedmiotów znajdują się telewizory, motocykle, dywany, obrazy, sofy, pościel, a także sprzęt kuchenny, taki jak lodówki, tostery, czajniki, miksery, a nawet filiżanki. Jeden z żołnierzy rezerwy opisał, że widział jednostki ładujące na pojazdy całe zestawy mebli oraz biżuterię, a w innym wyznaniu pojawiła się informacja o kradzieży sztabek złota, koców oraz prywatnych zdjęć.
Żołnierze wypowiadający się anonimowo dla izraelskich mediów opisują proceder jako jawny.
"Każdy, kto coś bierze - telewizory, papierosy, narzędzia - po prostu wkłada to do swojego pojazdu. Nikt tego nie ukrywa, wszyscy to widzą i rozumieją" - relacjonuje jeden z mundurowych w "Haarecu".
"W Strefie Gazy ktoś wsiadł do ciężarówki z kanapą, doszło tam do szalonej bójki. (...) Siedem miesięcy temu każda jednostka umeblowała sobie pomieszczenia wspólne sprzętami ze Strefy Gazy, całymi kompletami wypoczynkowymi" - powiedział inny żołnierz portalowi Ynet.
Podczas wojny w Strefie Gazy zjawisko grabieży miało osłabnąć - według źródeł Ynetu - jednak nie z powodu zaostrzenia rozkazów, lecz dlatego, że "zostało mało do zabrania".
Szef sztabu generalnego, Ejal Zamir, pod koniec kwietnia potępił rabunki, nazywając je "moralną plamą", jednak mimo tych deklaracji, żołnierze twierdzą, że dyscyplina nie jest egzekwowana. Choć niektórzy dowódcy niższego szczebla próbują interweniować - grożąc m.in. usunięciem z jednostki - większość ma przymyka oko na zachowanie podwładnych - wynika z raportu Ynet.
"Haarec" podkreśla, że dowódcy obawiają się wyciągania surowych konsekwencji wobec rezerwistów, by nie zniechęcać ich do służby, w czasie, kiedy armia odczuwa braki kadrowe. W efekcie, punkty kontrolne na granicy z Libanem, które miały zapobiegać wywożeniu łupów do Izraela, w wielu miejscach zostały zlikwidowane lub działają jedynie fasadowo.
Żołnierze tłumaczą swoje zachowanie na kilka sposobów. Wielu uważa, że skoro domy i tak zostaną zburzone lub zbombardowane, zabranie z nich mienia nie stanowi realnej szkody, inni postrzegają grabież jako formę "rekompensaty" za trudy wojny i osobiste koszty, jakie ponoszą jako rezerwiści.
Komentatorzy zauważają, że zjawisko grabieży to nie jest nowe w historii wojen toczonych przez Izrael. Podobne incydenty odnotowywano podczas konfliktów w latach 1948, 1956, 1967 oraz podczas pierwszej wojny libańskiej w 1982 roku. Zdaniem "Haareca" obecny problem wyróżnia się systemową biernością państwa. Rząd, choć oficjalnie nie zachęca do grabieży, nie podejmuje też realnych kroków, by je powstrzymać.
Oficjalne dane wojska mogą budzić wątpliwości co do skuteczności śledztw - w 2024 roku wpłynęło jedynie dziewięć zgłoszeń dotyczących grabieży w Strefie Gazy, z czego tylko jedno zakończyło się aktem oskarżenia - podał Ynet.
Operacja Izraela w Strefie Gazy rozpoczęła się po ataku Hamasu na Izrael 7 października 2023 roku, a od października 2025 roku obowiązuje kruche zawieszenie broni między Hamasem a Izraelem.
Z kolei trwająca obecnie izraelska inwazja na Liban jest związana z szerszą eskalacją po atakach USA i Izraela na Iran 28 lutego, po których libański Hezbollah włączył się do walk po stronie Teheranu.


