To słowa, jakie do apostołów zgromadzonych w Wieczerniku wypowiedział zmartwychwstały po zmartwychwstaniu. Kiedyś w ten sposób się witano, jednak dzisiaj – w dobie globalnych konfliktów – te słowa mogą nabierać zupełnie innego znaczenia. Jaki jest współczesny sens tego starożytnego pozdrowienia? Poszukiwał go Marcin Jędrych w rozmowach z księdzem Łukaszem Sośniakiem oraz psycholożką i psychoterapeutką Dorotą Mintą.
- Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na RMF24.pl. Bądź na bieżąco.
W Nowym Testamencie, po zmartwychwstaniu, Jezus pozdrawia swoich uczniów właśnie słowami "Pokój Wam". To zwrot, który w Kościele jest używany do dziś. W dawnych czasach było to starożytne powitanie żydowskie, którego znaczenie było o wiele szersze. Chodzi nie tylko o brak wojen i konfliktów.
Oni, Żydzi, słyszeli to codziennie. Jakbyśmy żyli w tamtych czasach, tak byśmy się przywitali i tak byśmy się pewnie pożegnali. To oczywiście w pierwszej kolejności pokój, ale też dobrobyt, harmonia, radość, wolność, pojednanie, wspólnota, sprawiedliwość, integracja. To jest jak pliki .rar. Spakowane. To tam jest cały taki pakiet wszystkiego co najlepsze – tłumaczy ksiądz.
Zaznacza, że słowa "Pokój Wam" miały też pokazać apostołom, w jakim kierunku mają iść dalej. To nie jest tak, że Chrystus przychodzi, mówi "cześć" i znika. On po tym pozdrowieniu mówi o tym, że włącza ich w swoją misję. Wypowiada takie słowa: "Jak Ojciec mnie posłał, tak i ja was posyłam". Chodzi o całe to dobro, które się zawiera w tym "pliku spakowanym". To całe dobro on chce, żeby teraz ci apostołowie przekazywali dalej, żeby wyszli z tego swojego zamknięcia, takiego psychicznego strachu przed spotkaniem z drugim człowiekiem - mówi ks. Łukasz Sośniak.
Ze względu jednak na obecne konflikty, między innymi na Bliskim Wschodzie i w Ukrainie, pokój kojarzymy przede wszystkim z czasem bez wojen.
Zdaniem psycholożki i psychoterapeutki Doroty Minty, słowa "Pokój Wam" mogą mieć dzisiaj szczególne znaczenie. Mamy niepokoje związane z kryzysem, cenami paliw, żywności i tak dalej. Ale mamy też niepokoje związane z tym, co w ogóle nas czeka, jaki będzie nasz dalszy los. Więc myślę, to takie życzenie pokoju nabiera szczególnego znaczenia i jest takim trochę właśnie życzeniem, a nie pozdrowieniem, że my byśmy chcieli mieć pokój, także też w domu. Może właśnie bez szaleństwa, może bez jakiegoś takiego lękowego trzymania się schematów, że musimy dużo szybko nagromadzić, że nie musimy jeść wcale jutro większego obiadu niż jemy zazwyczaj. Wtedy jesteśmy w stanie skupić się na tym, co daje nam poczucie bezpieczeństwa. A życzenie pokoju jest o bezpieczeństwie właśnie, czyli skupić się na relacjach, na rozmowach z bliskimi. I mam poczucie, że to jest czymś, co mi wychodzi trochę tak do przodu – wskazuje ekspertka.
Zachęca, aby – zwłaszcza dziś - dbać o relacje z bliskimi. Oczywiście, że relacja taka realna jest relacją lepszą, to w ogóle nie ma dyskusji. Chociaż ta cyfrowa, jeżeli faktycznie się na niej skupiamy i nie jest ona tylko wysłaniem jakiejś emotikonki, tylko zaczyna być rozmową, też jest ważna, bo czasami tak bywa, że ktoś jest od nas bardzo oddalony, że nie mamy możliwości takiego bezpośredniego kontaktu. Jeżeli mamy osobę, która jest chora i nie możemy jej odwiedzić w szpitalu, to chwila rozmowy, nawet takiej właśnie cyfrowej, będzie bardzo ważna w budowaniu relacji. Będzie też wsparciem - mówi.
Ksiądz Sośniak wskazuje, że pokój – zarówno ten na świecie jak i domowy – nie jest zarezerwowany tylko dla chrześcijan, ale dla ludzi na całym świecie. Bardzo często do pokoju odwołuje się papież Leon XIV. On wychodzi na tą loggię Bazyliki św. Piotra i zaczyna mówić przesłanie pokoju. W jednym ze swoich przemówień mówi o pokoju, że to jest taka najcichsza rewolucja, że głoszenie pokoju czy czynienie pokoju to jest najcichsza rewolucja. Miłość jest rewolucyjna, bo przemienia serca.
Leon XIV niedawno napisał orędzie na Światowy Dzień Pokoju i pisał o tym, że pokój jest jedną z najważniejszych kwestii naszych czasów. No właśnie dlatego, że go nie ma, że, że coraz bardziej go brakuje, że za naszymi granicami już są wojny, które już budzą nasze przerażenie. I trochę siedzimy tak jak ci uczniowie właśnie w Wieczerniku, pozamykani i boimy się wyściubić nosa – mówi ksiądz Sośniak.
Zdaniem gości Radia RMF24, tegoroczne święta wielkanocne mogą sprawić, że pokój nie będzie tylko jednorazowym komunikatem, ale będzie obecny w naszych domach przez kolejne miesiące. Nawet w świecie ogarniętym konfliktami.
Oprac. Mateusz Bożek


