50-kilometrowy pościg przez całe miasto, ostatecznie dachowanie uciekającego pojazdu i 5 osób w szpitalu - tak wyglądały wydarzenia ostatniej nocy, które finał miały w podwarszawskim Sulejówku. Jak ustalił dziennikarz RMF FM, uciekającym przed policją był 24-latek poszukiwany do odbycia kary więzienia, objęty łącznie trzema zakazami prowadzenia pojazdów.

  • Najnowsze wiadomości z kraju i ze świata znajdziesz na RMF24.pl. Bądź na bieżąco.

Około 1:20 w miejscowości Krosna-Wieś - po zachodniej stronie stolicy, na wysokości Podkowy Leśnej - do rutynowej kontroli nie zatrzymało się Audi, którym podróżowało 5 osób. Mimo podjętego przez funkcjonariuszy pościgu, włączonych syren i sygnałów świetlnych auto przejechało od Al. Jerozolimskich Obwodnicą Południową Warszawy aż do Sulejówka po drugiej stronie miasta. Do pościgu przyłączyły się załogi kolejnych radiowozów.

Po trwającym ponad pół godziny, ponad 50-km pościgu na węźle końcowym drogi ekspresowej S17 nazywanej Trasą Lubelską, prowadzący Audi stracił panowanie nad pojazdem. Auto z impetem zderzyło się z betonową barierą i dachowało.

Tylko jedna osoba wydostała się z pojazdu samodzielnie, a pozostałych, zakleszczonych we wnętrzu z pomocą specjalistycznego sprzętu wydobywało sześć zastępów straży. Na miejsce skierowano też cztery karetki. Wszyscy poszkodowani ze złamaniami, stłuczeniami i urazami ogólnymi trafili od szpitala.

Kierowcą Audi okazał się poszukiwany do odbycia kary więzienia, skazany za spowodowanie zagrożenia na drodze 24-latek. Prowadzący miał też trzy czynne do 2028 roku zakazy prowadzenia pojazdów. Poszukiwana przez policję była też 22-letnia pasażerka, jedna z czwórki rannych pasażerów.

Opracowanie: