Rezygnacja Janusza Kowalskiego z funkcji członka klubu parlamentarnego Prawa i Sprawiedliwości mogła mieć związek z aferą Zondacrypto - informuje Wirtualna Polska. Portal, powołując się na pracowników tej firmy, pisze o wizytach polityka w miejscach związanych z Przemysławem Kralem - prezesem giełdy kryptowalut. Polityka miał pogrążyć anonim, który trafił do siedziby partii w Warszawie.

  • Bądź na bieżąco. Po więcej aktualnych informacji zapraszamy na stronę główną RMF24.pl.

Poseł PiS - wcześniej działający w Solidarnej, a następnie Suwerennej Polsce Zbigniewa Ziobry - Janusz Kowalski w czwartek oznajmił, że złożył rezygnację z funkcji członka klubu parlamentarnego Prawa i SprawiedliwościTym samym potwierdził informacje RMF FM na ten temat. 

Janusz Kowalski odchodzi z PiS. Rzecznik partii potwierdza

Decyzję o rozstaniu z Januszem Kowalski potwierdził także rzecznik PiS Rafał Bochenek. Dziennikarze Wirtualnej Polski, powołując się na źródła w firmie Zondacrypto ujawnili, że to właśnie zamieszanie z tą upadłą giełdą kryptowalut mogły być prawdziwym powodem rezygnacji posła PiS. 

Afera Zondacrypto odbiła się szerokim echem w Polsce. Jak informowaliśmy wcześniej, 17 kwietnia Prokuratura Regionalna w Katowicach wszczęła śledztwo w sprawie możliwego oszustwa klientów giełdy kryptowalut Zondacrypto oraz prania brudnych pieniędzy. W dniu wszczęcia postępowania kwota szkody była szacowana na co najmniej 350 mln zł, ale - jak zaznaczają śledczy - rośnie z każdym kolejnym dniem, podobnie jak liczba pokrzywdzonych.

Tego samego dnia Sejm RP po raz drugi nie odrzucił prezydenckiego weta do ustawy o kryptoaktywach. Wprowadzała ona m.in. środki nadzorcze - umożliwiała Komisji Nadzoru Finansowego wstrzymanie oferty publicznej kryptowalut. Według głowy państwa przepisy były zbyt restrykcyjne, według koalicji rządowej brak ustawy tworzy luki prawne.

Media: Janusz Kowalski interesował się giełdą kryptowalut

Z ustaleń Wirtualnej Polski wynika natomiast, że Janusz Kowalski bacznie przyglądał się rozwojowi rynku kryptowalut w naszym kraju. Miał też odwiedzać m.in. siedzibę firmy w Katowicach. 

"Pracownicy Zondacrypto opowiadali nam o co najmniej czterech wizytach Kowalskiego w katowickich siedzibach firmy oraz innych lokalach powiązanych z jej szefem Przemysławem Kralem. On sam od kilku lat przebywa w Monako. Padały konkretne daty wizyt Kowalskiego. Nasi informatorzy twierdzili, że w czasie jego wizyt włączano w firmie zagłuszarki" - napisał w czwartek serwis. 

Okazuje się, że decyzja posła o odejściu nikogo w partii specjalnie nie zdziwiła, ani też nie zmartwiła. Źródła Wirtualnej Polski twierdzą wręcz, że Kowalski "uprzedził ruch partii". 

Anonim na Kowalskiego. Treść pogrążyła posła?

Do siedziby PiS w Warszawie miał zostać zaadresowany anonim w sprawie Janusza Kowalskiego. Jego treść miała przybliżyć powiązania polityka z giełdą kryptowalut. 

Portal ustalił, że polityk złożył w okresie od 2023 do 2025 roku co najmniej cztery wizyty w miejscach powiązanych z Przemysławem Kralem. "Według naszego rozmówcy to Kowalski pomógł nawiązać relacje między Kralem a kierownictwem Telewizji Republika, którą Zondacrypto hojnie wspierała" - pisze portal.

Podkreślono także, że dane zawierające szczegóły wizyt polityka w Zondacrypto znajdują się na estońskich serwerach firmy. Wiadomo, że polskie służby skontaktowały się już ze stroną estońską, w celu zabezpieczenie ich zawartości. Tallin deklaruje pomoc Warszawie w tej kwestii.