Już 14 czerwca wejdą w życie przepisy, które ucieszą miłośników naturalnego miodu. Chodzi o tzw. dyrektywę śniadaniową. Dzięki niej ze słoików z miodem znikną ogólnikowe napisy o mieszankach „z UE i spoza UE”.

Co zmieni dyrektywa śniadaniowa?

Po wejściu w życie dyrektywy na etykietach miodów muszą pojawić się wszystkie kraje jego pochodzenia, a także ich udział procentowy.

Umożliwi to konsumentom unikanie określonych miejsc pochodzenia, jeśli mają podstawy, by im nie ufać - wyjaśnia w rozmowie z RMF FM rzeczniczka Komisji Europejskiej Louise Bogey. 

Nie będzie już możliwe maskowanie na etykietkach rzeczywistych proporcji składników, czyli ukrywanie tanich i podrabianych domieszek z Chin. Do tej pory wielkie koncerny handlowe legalnie mieszały minimalne ilości drogiego, lokalnego miodu z tanim i masowym surowcem z Azji, ukrywając przed klientem realne proporcje.

Już kilka lat temu unijni śledczy z OLAF wykazali, że 74 proc. zbadanych próbek z Chin nie spełniało norm i zawierało sztuczne syropy z ryżu czy kukurydzy.

Komisja Europejska dąży do zapewnienia, aby konsumenci byli rzetelnie informowani o kupowanym produkcie. Odbywa się to w szczególności poprzez znakowanie kraju pochodzenia, które od 14 czerwca staje się bardziej precyzyjne -  przekazała RMF FM rzeczniczka KE. Oznacza to, że konsument zobaczy teraz precyzyjne, procentowe oznakowanie miodu (np. miód z Chin - 80 proc. czy miód z Ukrainy - 15 proc.).

KE walczy z wyjałowionym miodem

Kolejna rewolucja dotyczy zakazu sprzedaży miodu filtrowanego. Do tej pory legalnie sprzedawano miód, który po przefiltrowaniu był nie tylko oczyszczany z wosku, ale tracił prozdrowotne pyłki kwiatowe.

Dla marketów taki towar był idealny, bo miesiącami pozostawał płynny. W dodatku brak pyłków stanowił dla fałszerzy idealny parawan - uniemożliwiał identyfikację pochodzenia geograficznego miodu. To właśnie pyłek pozwala laboratoriom sprawdzić, czy w słoiku znajduje się prawdziwy miód.

Od połowy czerwca wyjałowiony produkt zniknie z działu miodów stołowych. Jeśli trafi do sklepów, to wyłącznie jako miód przemysłowy, z odpowiednim ostrzeżeniem. Rzeczniczka KE przyznaje w rozmowie RMF FM, że walka na tym polu będzie długa, bo oszuści stosują coraz nowsze technologie:

W odniesieniu do zakazu sprzedaży miodu filtrowanego, trwają prace z ekspertami Platformy ds. Miodu (Honey Platform) w celu określenia kryteriów weryfikacji, czy pyłek kwiatowy nie został usunięty z miodu oraz czy bezwzględna zawartość pyłku i spektrum pyłkowe nie zostały w miodzie zmienione - opisuje.

Z informacji przekazanych RMF FM wynika, że Komisja Europejska daje sobie czas aż 3 lata (do 14 czerwca 2029 r.) na dopracowanie unijnych testów laboratoryjnych oraz definicji prawnych, które pozwolą skutecznie karać za nielegalne filtrowanie miodu. KE będzie więc sukcesywnie wydawać nowe, obowiązkowe wytyczne dla laboratoriów, jak wykrywać oszustwa.

Opracowanie: