18 fałszywych alarmów z całego kraju jest badanych przez Centralne Biuro Zwalczania Cyberprzestępczości - dowiedział się reporter RMF FM Krzysztof Zasada. Chodzi o fałszywe wezwania do mieszkań należących do osób związanych z obecną opozycją parlamentarną. Do incydentów dochodziło od 11 maja. Mogą mieć tych samych prowodyrów.
- Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na RMF24.pl. Bądź na bieżąco.
Centralne Biuro Zwalczania Cyberprzestępczości bada 18 fałszywych alarmów z całego kraju. Jak informuje reporter RMF FM Krzysztof Zasada, chodzi o incydenty wytypowane od 11 maja - fałszywe wezwania do mieszkań należących do osób związanych z opozycją. Mogą stać za nimi ci sami sprawcy.
Najwięcej wezwań dotyczyło ładunków wybuchowych, a także prób samobójczych. Oprócz tego dwa razy fikcyjnie zawiadamiano o pożarach. Wykorzystywano do tego internetowe komunikatory, telefony, a także aplikacje alarmowe.
Aktualnie prowadzona jest analiza śledcza z wykorzystaniem narzędzi informatycznych. Ustalane są dane mogące zidentyfikować sprawcę lub sprawców. Jak informuje reporter RMF FM mamy do czynienia połączeniami szyfrowanymi z wykorzystaniem zagranicznych serwerów. To wymaga wniosków o międzynarodową pomoc prawną.
Na razie nie ma wiodącej wersji. Może być to zorganizowana akcja mająca na celu destabilizację, mogą za tym stać obce służby, ale możemy mieć także do czynienia z głupią zabawą i działaniami naśladowców.
Jednym z przykładów takiego incydentu jest zdarzenie, do którego doszło w sobotni wieczór. Służby otrzymały fałszywe zgłoszenie dotyczące m.in. pożaru w rodzinnym mieszkaniu prezydenta Nawrockiego w Gdańsku. Wyważyły drzwi i weszły do środka. Informował o tym rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz, premier Donald Tusk, a także szef MSWiA Marcin Kierwiński.
Jeszcze tego samego dnia odbyło się pilne spotkanie szefa MSWiA z szefem gabinetu prezydenta, a w niedzielny poranek zwołana na wniosek premiera Tuska narada rządu.


