Rzednie tłum dziennikarzy wokół domu Romana Polańskiego, a szwajcarski kurort Gstaad powoli wraca do normalnego życia. Ta spokojna miejscowość z nieskrywaną niechęcią przyjęła dziennikarskie oblężenie. Jednak w drugim dniu aresztu domowego reżysera samochody i pociągi raczej zabierały stamtąd dziennikarzy, niż ich przywoziły.

Mieszkańcy zdecydowanie odetchnęli z ulgą, a pytani o Romana Polańskiego i zainteresowanie mediów najczęściej odpowiadają, że nie chcą mieć z całą sprawą nic wspólnego.

To, co może być korzyścią dla Gstaad, to większa rozpoznawalność kurortu i rosnące ceny gruntów. Jednak nie wszystkim się to podoba. Jak ktoś chce sprzedać dom, to dla niego dobrze. Ale ja chciałbym, żeby moi synowie tu zostali. Chciałbym kupić działkę obok, postawić dom, ale nie wiem, czy będzie mnie na to stać - mówi specjalnemu wysłannikowi do Gstaad Adamowi Górczewskiemu jeden z mieszkańców.

W areszcie domowym Roman Polański oczekuje na ewentualną decyzję o ekstradycji do Stanów Zjednoczonych. Tamtejszy wymiar sprawiedliwości zarzuca mu uwiedzenie w 1977 roku trzynastoletniej wówczas Samanthy Geimer.

Relacja Adama Górczewskiego