Do końca lutego samorządy mają podjąć decyzje w sprawie wygaszania lub likwidowania szkół. Do kuratoriów spływają wnioski o opinie w sprawie zmian. Zamykane mają być też przedszkola. Sprawą zajęli się dziennikarze RMF FM.

  • W całej Polsce coraz więcej szkół czeka likwidacja z powodu malejącej liczby dzieci, co wywołuje protesty lokalnych społeczności i rodziców.
  • Związek Nauczycielstwa Polskiego podkreśla, że szkoły pełnią ważną rolę w życiu lokalnym
  • Rodzice i nauczyciele walczą o utrzymanie szkół, wskazując na negatywne skutki zamknięć.
  • Więcej informacji z kraju i ze świata znajdziesz na stronie głównej rmf24.pl

Likwidacja czeka w tym roku wiele szkół i przedszkoli. Powód to zbyt mała liczba dzieci. 

O zamykaniu szkół i przedszkoli robi się coraz głośniej w lokalnych społecznościach i w internecie. Powstają wirtualne petycje oraz specjalne profile z dopiskami “NIE dla likwidacji szkoły...". Sytuacja dotyczy całej Polski.

ZNP nie zgadza się na likwidacje szkół

Związek Nauczycielstwa Polskiego obserwuje trend zamykania szkół. Jest coraz więcej placówek, które miałyby zostać zlikwidowane - przekazała RMF FM Magdalena Kaszulanis, rzeczniczka ZNP. Szkoła to jest centrum życia lokalnego i jej zamknięcie to degradacja miejscowości. Zamknięcie placówki to też zwolnienia nauczycieli, na co się nie zgadzamy - dodała.

ZNP wskazuje, że rolą samorządu jest nie tylko bilansowanie budżetu, ale realizacja konstytucyjnego prawa do edukacji w sprzyjających warunkach.

Mała szkoła w lokalnym środowisku to stabilność, indywidualne podejście do ucznia, szybkie reagowanie na problem i trudności. Likwidacja szkół to zamykanie drzwi do dalszego rozwoju - podkreśliła Kaszulanis.

Fatalna sytuacja w województwie lubelskim

To poważny kryzys demograficzny - przyznają władze Lublina, gdzie jeszcze w tym roku kilkadziesiąt przedszkolanek może stracić pracę z powodu zbyt małej liczby wychowanków.

Prognozy nie są optymistyczne - mówi Mariusz Banach, zastępca prezydenta Lublina. Nasz system jest przygotowany do rocznika liczącego 3,5 tysiąca dzieciaków, a w ubiegłym roku urodziło się w Lublinie 1,6 tys. dzieciaków. W tym roku w Lublinie około 30 przedszkolanek straci pracę - dodaje zastępca prezydenta Lublina w rozmowie z reporterem RMF FM Dominikiem Smagą.

Władze Lublina starają się przekonywać starsze stażem przedszkolanki do przejścia na emeryturę i zrobienia miejsca młodszym nauczycielkom. Przyznają, że nie mogą nikogo zmusić do odejścia.

Na Dolnym Śląsku dojdzie do referendum?

W ubiegłym roku do Dolnośląskiego Kuratora Oświaty wpłynęły 23 wnioski związane z likwidacją szkół. Dane z tego roku zostaną podsumowane w marcu.

Na liście znajdzie się na pewno Szkoła Podstawowa im. Władysława w Reymonta w Kłodzku. To druga co do wielkości placówka w gminie wiejskiej. Chodzi do niej 218 dzieci z Kłodzka, ale także sąsiednich miejscowości. 14 uczniów ma orzeczenia o niepełnosprawności, a 27 jest objętych pomocą pedagogiczno-psychologiczną. Dla wielu z nich zmiana byłaby rewolucją nie do udźwignięcia - mówi RMF FM mama uczennicy w spektrum autyzmu.

Po zamknięciu szkoły w Kłodzku dzieci zostałyby rozdzielone do trzech różnych placówek: w Jaszkowej Dolnej, Szalejowie Górnym i Wojborzu. Powód? Wysokie koszty niezbędnego remontu, ale przede wszystkim niż demograficzny.

Gmina przeanalizowała koszty generowane przez sześć swoich szkół. Okazuje się, że ta w Kłodzku jest najdroższa. Jej funkcjonowanie pochłania ponad 5 milionów złotych rocznie, z czego subwencja oświatowa pokrywa tylko 2 mln zł. Resztę, czyli 3 mln złotych, gmina musi dokładać ze swojego budżetu. 

Biorąc pod uwagę niż demograficzny, która zbliża się do szkół, nie stać nas na jej utrzymanie - powiedział RMF FM Zbigniew Tur, wójt gminy. Dodał, że każdego roku rodzi się tam coraz mniej dzieci. Jak podkreślał, za 6-7 lat klasy będą liczyć po pięć, sześć osób. 

Na znak protestu mieszkańcy rozpoczęli procedurę referendalną w sprawie odwołania wójta i rady gminy, która pod koniec ubiegłego roku podjęła uchwałę intencyjną o zamiarze likwidacji szkoły.

Problemy na Mazowszu i Pomorzu

Do Mazowieckiego Urzędu Wojewódzkiego w Warszawie wpłynęły 32 uchwały w sprawie przekształcenia placówek oświatowych i 11 w sprawie likwidacji. Przekształcenia często dotyczyły likwidacji oddziałów przedszkolnych.

Wśród samorządów, od których wpłynęły ww. uchwały, są m.in. gmina Przasnysz, Andrzejewo, Jabłonna Lacka, Jastrzębia, Garbatka-Letnisko, Stara Błotnica, Chlewiska, Przysucha - relacjonuje reporterka RMF FM Magdalena Grajnert.

W Warszawie uchwała o likwidacji dotyczyła CXLVII Liceum Ogólnokształcącego dla Dorosłych, które wchodzi w skład Zespołu Szkół Spożywczo-Gastronomicznych w Warszawie, przy ulicy Komorskiej 17/23.

Do Pomorskiego Kuratora Oświaty wpłynęło 7 wniosków dot. wydania opinii w sprawie planowanych likwidacji szkół z dniem 31 sierpnia 2026 roku. 

Pomorski Kurator Oświaty, jeżeli jest taka potrzeba, spotyka się z przedstawicielami samorządów, środowiska lokalnego, społeczności szkolnej. Przy wydawaniu opinii uwzględnia się okoliczności wskazane w Art. 89 ustawy Prawo oświatowe, takie jak termin likwidacji szkoły, zapewnienie możliwości kontynuowania nauki czy też określonego transportu do szkoły - usłyszał reporter RMF FM Stanisław Pawłowski od Beaty Wolak z Kuratorium Oświaty w Gdańsku. 

Rodzice walczą w Wielkopolsce

Tylko w ubiegłym roku na terenie Wielkopolski podjęto 25 uchwał o likwidacji szkół - dowiedział się reporter RMF FM Beniamin Kubiak-Piłat. Jako argumenty za takim ruchem najczęściej podawano spadek liczby uczniów, zły stan techniczny budynków i inne problemy związane z warunkami lokalowymi. 

O problemach w Wielkopolsce informowaliśmy już w RMF FM i na naszym portalu, gdy podejmowano decyzję w sprawie nowej rejonizacji szkół w Pile. Pod petycją w sprawie ocalenia budynku szkoły przy ulicy Kujawskiej podpisało się ponad 2 tys. osób. Jej autorzy alarmowali, że miasto nie przeprowadziło żadnych konsultacji społecznych w sprawie planów redukcji rejonu pilskiej podstawówki nr 5. Po głosowaniu 27 stycznia jedna z obecnych na sali sesyjnej mam, komentowała w rozmowie z reporterem RMF FM: Radni zachowali się tak, jakby wyrzucili pismo z dwoma tysiącami podpisów rodziców do kosza na śmieci

Autorzy petycji wskazywali też na nagłe przyspieszenie procedowania uchwały w tej sprawie. Mimo zapowiedzi prezydent miasta, mówiących o tym, że sprawa nie wymaga pośpiechu, głosowanie nad uchwałą w sprawie SP nr 5 nagle znalazło się harmonogramie styczniowej sesji Rady Miasta.

Samorządów nie stać na utrzymanie wszystkich placówek. Potrzebne są zmiany systemowe - więcej pieniędzy na utrzymanie małych szkół oraz zmniejszanie liczebności klas tak, by nauczyciel miał więcej uwagi dla jednego ucznia.

Dzieci nie potrafią się skupiać. Wszędzie są komórki, TikToki, szybkie gierki. Nauczyciel musi stawać na głowie, by zainteresować uczniów - mówi  w rozmowie z RMF FM Agnieszka Ptaszyńska, mama uczennicy z SP1 w Lesznie. To szkoła, której rodzice jako jedni z pierwszych podnieśli głośny sprzeciw wobec pomysłu likwidacji. 

Batalia na linii samorząd - rodzice trwa. Obecnie postępowanie toczy się przed Wojewódzkim Sądem Administracyjnym.

"Przestaje się liczyć dziecko"

W połowie lutego w wielkopolskiej Trzciance protestowali rodzice dzieci z dwóch wiejskich szkół - z Łomnicy i Białej. To placówki, które prawdopodobnie zostaną wygaszone lub nastąpi w nich filiowanie z początkiem roku szkolnego 2027/2028. 

Szkoła z 80-letnim stażem jest centrum życia społecznego na naszej małej wsi. Urzędnicy zasłaniają się demografią i ekonomią. Naszym zdaniem liczba uczniów od lat jest na podobnym poziomie, a oszczędności będą znikome. Przestaje liczyć się dziecko, ważniejsze są tabelki i porównania. Walczymy - taką wiadomość otrzymał reporter RMF FM Beniamin Kubiak-Piłat.

Zapytaliśmy również burmistrza Trzcianki o plany dotyczące szkół w regionie. Proponowanym rozwiązaniem jest m.in. ich filiowanie tj. zapewnienie edukacji dla najmłodszych przez 7 lat w miejscu najbliższym miejsca zamieszkania (w Łomnicy uczą się dzieci ze Stobna, Wrzącej, Pokrzywna, Kępy, Dłużewa) - pozostawione miałyby być oddział przedszkolny oraz klasy I-III, natomiast dzieci z klas IV-VIII naukę pobierały by już w szkole w Trzciance, gdzie zostałyby dowiezione przewozami szkolnymi zapewnionymi przez gminę. Analogicznie rozpatrywana jest sytuacja Szkoły Podstawowej w Białej. Liczebność oddziałów na każdym poziomie edukacyjnym nie przekracza 25 dzieci łącznie - wyjaśnia Krzysztof Jaworski, burmistrz Trzcianki. Na takie rozwiązania nie zgadzają się jednak rodzice z wiejskich szkół.

Czy będą zmiany?

Kolejną placówką, która miałaby zostać zlikwidowana, jest szkoła podstawowa w wielkopolskiej Klęce, znajdująca się w gminie Nowe Miasto and Wartą. Wójt Wiesław Schreiber zwrócił się do parlamentarzystów z apelem o podjęcie działań prowadzących do wprowadzenia zmian finansowaniu oświaty przez samorządy.

Nie chcemy zamykać szkół, ale jesteśmy zmuszeni do poczynienia takich, a nie innych kroków, które będą zabezpieczały wykonywanie zadań na terenie gminy. Lawinowy wzrost kosztów w związku z oświatą. W naszej gminie dobijamy już do blisko 30 milionów złotych tegorocznego budżetu, co daje prawie 49 proc. ogólnych wydatków bieżących gminy - stwierdził wójt gminy Nowe Miasto and Wartą.

Proponowane zmiany miałyby dotyczyć przejście na finansowanie oparte na koszcie utrzymania oddziału. Ponadto samorządowiec apeluje o ustalenie konkretnego progu wskazującego konieczność likwidacji szkoły.

Należałoby ustalić standardy oświaty dotyczące finansowania. Finansujemy szkołę do takiego, a nie innego poziomu, jeśli chodzi o liczbę dzieci. Jeśli w szkole jest niewystarczająca liczba uczniów, to wówczas jest decyzja wynikająca z mocy prawa, że taka szkoła powinna podlegać likwidacji - dodał Wiesław Schreiber.

Szkolne problemy oczami nauczycieli

Nauczyciele, z którymi rozmawiał reporter RMF FM Piotr Bułakowski, wysuwają również szereg pytań do Ministerstwa Edukacji Narodowej. Niektóre z nich dotyczą między innymi większego egzekwowania zapisów dotyczących rejonizacji szkół.

Dyrektorzy nie mają narzędzi, aby to zweryfikować, więc przyjmują wszystkich. To może wpływać na małą liczebność klas w podmiejskich szkołach - usłyszał dziennikarz RMF FM. 

Nauczyciele zwracają tu uwagę na fakt, że rodzice, kupując dom pod miastem, nie zapisują dziecka do gminnej szkoły, ponieważ wygodniej jest im zapisać pociechę do miasta, w którym pracują. 

Powracającym problemem, o którym alarmują nauczyciele, jest też liczebność klas, w których są uczniowie z orzeczeniami. 

W szkołach publicznych pojawia się coraz więcej uczniów z orzeczeniami o potrzebie specjalnego kształcenia. Nawet, gdy w klasie jest nauczyciel wspomagający, to przy dużej grupie ciężko jest realizować lekcje i jednocześnie pomagać w edukacji włączającej - usłyszał reporter RMF FM. Likwidując szkoły sprawimy, że przybędzie uczniów w innych klasach - dodają wychowawcy.

Zobacz również:

Opracowanie: