Szef ABW Andrzej Barcikowski potwierdza, że b. szef wywiadu - Siemiątkowski, mógł być źródłem przecieku tajnych informacji. Rozmowę w ramach prowadzonego śledztwa nagrała ABW.

Jak ustaliła komisja śledcza ds. PKN Orlen w marcu ubiegłego roku Siemiątkowski przekazał poufne informacje swojej partyjnej koleżance, działaczce bydgoskiego SLD, a ta przekazała je dalej.

Teraz śledczy chcą donieść do prokuratury na Barcikowskiego, bo w ich opinii wiedział o wszystkim, a nie powiadomił o popełnieniu przestępstwa prokuratury. Najwyraźniej chronił kolegę z obozu władzy. Barcikowski przekonuje, że jest inaczej: Ja poinformowałem prokuraturę o zdarzeniach związanych z ministrem Siemiątkowskim.

Kiedy jednak "poinformował" – na te pytanie nie uzyskaliśmy odpowiedzi. Śledczy podejrzewają, że jeśli w ogóle, to owo powiadomienie nastąpiło zdecydowanie za późno: To jest coś, co ja bym nazwał spiskiem przeciwko państwu.

Szykuje się afera podobna do starachowickiej. Podczas obrad komisji śledczej ds. PKN Orlen wróciła sprawa domniemanego przecieku tajnych informacji, za którym miał stać Zbigniew Siemiątkowski. czytaj więcej

Pytanie jeszcze skąd Siemiątkowski posiadał tajne informacje. Zdaniem śledczych, podejrzenie pada na szefa bydgoskiej delegatury ABW, niedawnego podwładnego Siemiątkowskiego. Dodatkową okolicznością obciążającą jest fakt, że Siemiątkowski spotkał się z nim we wrześniu ubiegłego roku. Śledczy podejrzewają, że pułkownik mógł ostrzec Siemiątkowskiego, że został zdemaskowany.