Dan Greaney – nazwisko, które fani "Simpsonów" znają doskonale. To właśnie on napisał scenariusz do odcinka, który na długo przed rzeczywistością przewidział prezydenturę Donalda Trumpa. Dziś, w nie mniej zaskakującym zwrocie akcji, ogłasza, że w 2028 roku sam zamierza kandydować na stanowisko głowy państwa.
- Więcej aktualnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl. Bądź na bieżąco.
W świecie popkultury niewiele jest seriali, które tak mocno wpisały się w świadomość widzów, jak "Simpsonowie". Przez ponad trzy dekady żółta rodzina z Springfield nie tylko bawiła, ale i zadziwiała swoimi trafnymi, a czasem wręcz proroczymi przewidywaniami. Jednym z najbardziej pamiętnych momentów była scena z odcinka "Bart To The Future", w której Lisa Simpson, jako prezydent USA, mówi: "Jak wiecie, odziedziczyliśmy niezły kryzys budżetowy po prezydencie Trumpie". Odcinek wyemitowano w 2000 roku - na długo przed tym, jak Donald Trump faktycznie zamieszkał w Białym Domu.
Za scenariuszem tego odcinka stał Dan Greaney, czterokrotny laureat nagrody Emmy. Teraz, 26 lat po tym, jak jego wizja ponownie stała się rzeczywistością, Greaney postanowił sam spróbować swoich sił w polityce.
Jestem samozwańczym prorokiem... który poszedł na studia prawnicze, ukończył je, zdał egzamin adwokacki... Czekajcie! Jestem prawnikiem - ogłosił w opublikowanym na Instagramie wideo, ubrany w strój czarodzieja. Po chwili zrzuca pelerynę, zakłada garnitur i z uśmiechem oświadcza: Do diabła, mogę być politykiem. Kandyduję na prezydenta. Mój program? Ameryka dla wszystkich. Zróbmy to - dodaje.
Greaney wydaje się być rzeczywiście zdeterminowany. Według informacji z jego oficjalnych kanałów, zamierza walczyć o uniwersalną opiekę zdrowotną, powrót do demokratycznych norm oraz wdrożenie postulatów takich jak Green New Deal (pakiet polityczny i gospodarczy, który łączy przeciwdziałanie zmianom klimatu z programami walki z nierównościami społecznym - przyp. red.). Demokracja dla wszystkich, odpowiedzialność dla wszystkich, dobrobyt dla wszystkich. Musimy to przywrócić - podkreśla w swoim przesłaniu.
Greaney nie jest pierwszą osobą ze świata rozrywki, która próbuje swoich sił w polityce. Sam Donald Trump, zanim został prezydentem, był przede wszystkim gwiazdą telewizji i biznesmenem. Jednak w przypadku Greaneya, jego kandydatura ma dodatkowy wymiar - to właśnie on, jako scenarzysta, przyczynił się do powstania mitu o proroczych zdolnościach Simpsonów. Po emisji "Bart To The Future" fani na całym świecie zaczęli doszukiwać się kolejnych przewidywań w serialu, a niektóre z nich - jak choćby smartwatche czy kryzys finansowy - rzeczywiście się sprawdziły.
W swoim ogłoszeniu Greaney nie szczędził gorzkich słów obecnej klasie politycznej. Trump, Vance, miliarderzy, karierowicze i tchórze w obu partiach odwrócili się od ludzi. To pieniądze, władza i bezpieczeństwo dla nich, ale nie dla was - mówił, wyraźnie wskazując, że jego kampania ma być alternatywą dla skostniałego systemu.
Greaney jest jednym z pierwszych, którzy oficjalnie ogłosili swój start w wyborach 2028. Tymczasem Donald Trump, choć zgodnie z prawem nie może ubiegać się o trzecią kadencję, nie przestaje podsycać spekulacji na temat swojego powrotu. W sprzedaży pojawiły się już nawet czerwone czapki z napisem "Trump 2028", a sam były prezydent nie wykluczał ponownego startu, choć byłoby to niezgodne z konstytucją.
Wybory prezydenckie w Stanach Zjednoczonych odbędą się 7 listopada 2028 roku.


