Ekspert od spraw zdrowia i członek SLD - w tej roli Mariusz Łapiński pojawił się wczoraj w telewizyjnym programie "Tygodnik Polityczny Jedynki". Zachwalał swoją reformę zdrowia i odcinał się w arogancki sposób od wszelkich błędów przy tworzeniu NFZ.

Godzina 21.45. Kamera po kolei pokazuje uczestników programu i nagle konsternacja – na miejscu SLD widzimy zadowolonego Mariusza Łapińskiego. Obecność pana ministra Mariusza Łapińskiego zaintrygowała nie tylko mnie, lecz wszystkich pozostałych gości - mówi Ewa Kopacz.

Gdy m.in. Kopacz i Zbigniew Religa przecierali oczy ze zdumienai, Łapiński tłumaczył, że to nie on jest odpowiedzialny za bałagan w służbie zdrowia, bo został odwołany zanim parlament uchwalił ustawę.

Byłem zszokowany zachowaniem się ministra Łapińskiego. Patrzy się nam w oczy, patrzy się nam w twarz, sprawia wrażenie z siebie zadowolonego. To już wchodzi w sferę już chyba charakteropatii - mówi prof. Religa.

Autor programu w rozmowie z reporterką RMF mówi, że to Łapiński - b. członek SLD - kazał mu podpisać siebie wizytówką Sojuszu.

Najciekawszy jest jednak brak reakcji ze strony polityków SLD. Jerzy Wenderlich podkreśla, że b. minister choć nie jest w partii, wciąż jest członkiem klubu parlamentarnego. Sekretarz owego klubu dodawał, że nie ma powodów do wyrzucenia Łapińskiego, bo z punktu widzenia klubu jest on... wzorowym posłem.

17:20