Trwa wojna służb. Rosjanie zintensyfikowali swoje działania przeciwko nam od 2022 r. – wskazywał w Rozmowie o 7:00 w internetowym Radiu RMF24 były szef Agencji Wywiadu płk Andrzej Derlatka. Ekspert tłumaczył, że wychwytujemy tylko część wrogich posunięć. Wskazał też, iż w NATO słychać głosy, by w wojnie hybrydowej z Moskwą nie ograniczać się jedynie do obrony.
Oczywiście, że tak - mówił płk Andrzej Derlatka, pytany, czy działania służb rosyjskich przeciwko Polsce nasilają się od 2022 r.
My nie wychwytujemy wszystkiego. W kryminologii jest pojęcie tzw. ciemnej albo czarnej liczby. Ilość przestępstw wykrywanych przez organy ścigania to jest 10 do 20 proc. ogółu przestępstw - tłumaczył oficer. W jego opinii Rosja uważa Polskę za głównego wroga i od dawna, m.in. przez wzgląd na nasze silne oddziaływanie kulturowe na Wschodzie, prowadzi różnorakie akcje przeciw nam.
Przykładem pracy rosyjskiej agentury wpływu nad Wisłą była zdaniem pułkownika Derlatki rezygnacja z wojskowego programu "Karkonosze" dotyczącego zakupu tankowców powietrznych (obecnie Polska chce je kupić w ramach programu SAFE - red.).
Były szef Agencji Wywiadu wskazał, iż wiele osób ze szczebla kierowniczego NATO uważa, że powinniśmy "pokazać Rosjanom lwi pazur", a nie tylko bronić się przed ich atakami hybrydowymi. Rosjanie rozumieją jedynie język siły. (...) To jest coś, co jest w stanie ich powstrzymać, czyli adekwatność odpowiedzi - powiedział.
Hipotetycznie taką odpowiedzią mogłoby być np. sparaliżowanie metra w Moskwie lub Petersburgu czy podrzucenie szkodliwego oprogramowania do rosyjskich zakładów przemysłowych.
Tych możliwości jest bardzo dużo. Ludzie zajmujący się profesjonalnie tą działalnością mają cały arsenał środków (...) i mogą to zrobić. Natomiast to są służby. Służby nie prowadzą własnej polityki. Co się stanie, to zależy od polityków. Politycy muszą podjąć decyzję, że robimy to (...). Na razie takiego zielonego światła służby nie dostały. Nie tylko w Polsce, ale i w innych krajach europejskich - przekazał płk Derlatka.
Gość Radia RMF24 odniósł się także do akcji wszczynania alarmów związanych z ludźmi polskiej prawicy.
Jeżeli są różne ataki, w różnych w miejscach, przeciwko różnym osobom, to oznacza, że jest jakieś porozumienie między osobami, które tych ataków dokonują - tłumaczył.
Krótko po naszej rozmowie szef MSWiA Marcin Kierwiński przekazał, że w sprawie fałszywych alarmów zatrzymano trzy osoby, a jedną z nich aresztowano. Głównym powodem ich działania miała być zabawa i destabilizowanie sytuacji.
Pułkownik Derlatka, nie znając jeszcze tych szczegółów, ostrzegał, że od wygłupów poważniejsze konsekwencje miałoby, gdyby za atakami stała grupa ekstremistyczna.
Były szef Agencji Wywiadu odniósł się również do planów ujawnienia aneksu do raportu z likwidacji WSI.
Mam nadzieję, że nie będzie ujawniona agentura, bo po ujawnieniu raportu o działaniach WSI zginęli ludzie, po prostu zostali zamordowani. To byli ludzie, którzy służyli Polsce, niezależnie od tego, czy to jest Polska komunistyczna, czy niekomunistyczna, bo to było jedno państwo polskie. Nadal żyjemy w tym samym państwie i nadal mamy podobne interesy, jak wtedy - powiedział pułkownik Andrzej Derlatka.


